Lubaczów: 5-latek uratowany przed utonięciem

18

Będący po służbie funkcjonariusz z placówki Straży Granicznej w Lubaczowie uratował 5-letniego chłopca. Mężczyzna zauważył dziecko dryfujące z nurtem rzeki i rzucił mu się na ratunek.

Fot. Archiwum

Do zdarzenia doszło w sobotę (13.04) po południu w Lubaczowie. W tym dniu st. chor. sztab. SG Krzysztof Cozac, który na co dzień pełni służbę w Placówce SG w Lubaczowie, przebywał na dniu wolnym od służby. Korzystając z ładnej pogody udał się wraz z rodziną na spacer wzdłuż rzeki Lubaczówki. Nagle z wysokości mostu zauważył dryfujące z prądem rzeki dziecko. Początkowo, jak mówi, nie mógł w to uwierzyć. Chłopak raz pojawiał się na powierzchni, a następnie znikał w otchłani ciemnej wody. Mężczyzna z brzegu przyglądał się uważnie całemu zdarzeniu i w momencie gdy dostrzegł czubek dziecięcej główki natychmiast wskoczył do rzeki. Woda w tym miejscu była głęboka i mętna, stąd była to ostatnia chwila na ratunek. Mężczyźnie udało się chwycić dziecko i wyciągnąć je na brzeg. Tutaj zaczął udzielać mu pierwszej pomocy. Szybko zdjął mu mokre ubrania, zawinął w koc i razem z kierowcą przypadkowo zatrzymanego pojazdu, umieścił dziecko na tylnym siedzeniu.

Natychmiast wezwano także służby ratunkowe. Na miejscu pojawili się strażacy, policjanci i ratownicy medyczni.

Chłopak trafił do szpitala w Lubaczowie. Okazało się, że ma na imię Norbert, ma 5 lat i bawiąc się na brzegu rzeki ześlizgnął się i wpadł do wody. Aktualnie, stan zdrowia dziecka jest stabilny i nie zagraża mu już żadne niebezpieczeństwo.

– Krzysiu, jesteśmy z Ciebie dumni ! Zasługujesz na najszczersze słowa uznania – podsumowują w Bieszczadzkim Oddziale Straży Granicznej.

st. chor. sztab. SG Krzysztof Cozac pracuje w Bieszczadzkim Oddziale Straży Granicznej.

elubaczow.com, BiOSG

18 komentarze

  1. Droga redakcjo nie wiedziałem że macie tak uzdolnionych koloryzantow. Tak się składa że byłem w tym czasie na zbiorniku młyn w którym doszło do zdarzenia A nie na rzece lubaczowka Artykuł mocno naciągany, choć interwencja Pana Krzysztofa w pełni uznania.

  2. Weteranie to mi się podoba. Nieważne ile na karku i ile w służbie. Zawsze ten sam odruch. Bez chwili zastanowienia. Służymy nie pracujemy. I rota nam nie jest obca w takich sytuacjach. Pozdrawiam koleżko były przewodnik psa KPP .

  3. Widziałam całe zajście z odległości 300m od pana karmił łabędzie z dwójką dzieci nie mógł tego widzieć z mostu. Nie wiedziałam, że „Młyn” to Lubaczówka skoro sytuacja miała miejsce w wodzie stojącej, szkoda że nie wszyscy komentujący to widzieli. Ale reakcja tego pana godna naśladowania szybko pan przebiegł przez ten mostek obok ujścia młynu do rzeki aby zareagować odpowiednio. Szacunek

zostaw odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here