Kobiety bez serca, jabłecznik i trumna kanadyjska – wyjątkowy spektakl Arki Lwowskiej

0

W niedzielę 15 lutego na scenie Miejskiego Domu Kultury w Lubaczowie teatr Arka Lwowska wystawił komedię w reżyserii Mariusza Łeskiego pt. „Mąż zmarł, ale już mu lepiej”. Sztuka na podstawie scenariusza Izabeli Degórskiej to satyra o ludzkiej bezwzględności, słabościach i grze pozorów. Spektakl miał swoją premierę w styczniu, jednak każdy następny występ to wyjątkowe, niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju przeżycie.

fot. Robert Kryla
fot. Robert Kryla

Długoletnie małżeństwo Leona i Zofii Stachurskich to ciągła udręka, strapienie i walka. Właściwie to mąż, emerytowany nauczyciel, przeszkadza swojej żonie. Ona znosi go, tylko dlatego, że jest stałym źródłem dochodu. Kiedy dowiaduje się od córki, że po śmierci męża dostanie rentę, knuje podstępny plan. Częstuje go butelką jabłecznika, a rano zastaje martwego na kanapie. Lekarz stwierdza zgon, grabarz pobiera wymiar na trumnę, toczek i suknia żałobna już gotowe, usługi pogrzebowe z modną trumną (bez mycia) zamówione. Niestety, nieboszczyk zaczyna oddychać.

15ii2015_-_m_zmar_ale_ju_mu_lepiej_-_teatr_arka_lwowska_20150217_2056499391

Tragifarsa zaczyna się w szpitalu, do którego zjeżdża telewizja i radio, zawiadomione przez chętną zysku pasierbicę. Wtedy atmosfera staje się duszna, a akcja szybka. Tabloidowe media chcą za wszelką cenę informacji o zmartwychwstaniu Leona. Pretensjonalni dziennikarze szukają sensacji, dowolnie interpretując wypowiedzi postaci. Oni zaś będąc czytelnikami prasy brukowej bardzo chcą zostać jej bohaterami.

Losy małżeństwa Zofii i Leona to pretekst do ukazania panoramy społeczeństwa małego miasteczka, któremu smutno bez telewizora. Groteskowo przerysowani bohaterowie to uosobienie obłudy, skąpstwa i niemoralności. Zofia, pomijając fakt zgładzenia męża, fałszywie przymila się do sąsiadki, by uzyskać informację, z kolei ta liczy na swoją kwestię w telewizji. Grabarz namawia na kupno modnej trumny, tylko 300 złotych droższej niż tradycyjna, a córka zamiast na pogotowie dzwoni do radia z rewelacyjną wiadomością.

Sztuka to także sarkastyczne spojrzenia na świat mediów. W szpitalu dziennikarz połączony na wizji ze studiem i publicznością na żywo, chce uczestniczyć wraz z widzami w cudownym zmartwychwstaniu. Widownia jednocześnie może przez sms decydować o odłączeniu lub pozostawieniu bohatera przy sztucznej aparaturze. Towarzyszy temu szereg pełen absurdalnych wydarzeń: w kulminacyjnym momencie mamy przerwę na reklamę czy niedoszła wdowa ma zaśpiewać do mikrofonu ulubioną piosenkę męża. Tu na uwagę zasługuje scena czytania gazet na pogrzebie. Artykuły o żonie bez serca, wyrodnej córce i błędzie pijanego lekarza to główne zainteresowania brukowców, które nie są do końca takie przekłamane.

A to wszystko w konwencji czarnej komedii. Narzędziem satyry jest śmiech, który wyszydza ludzkie wady, a tego na widowni nie zabrakło. Nie było mowy o tym, by zapomnieć o teatralnej umowności. Gra aktorów była celowo przerysowana i ostentacyjna, postacie raz budzą sympatię, innym razem odpychają, zawsze jednak śmieszą. Mimo to są bliskie wzorcom, które znamy z naszego otoczenia. Co więcej, w przerwie między aktami widzowie mieli możliwość skosztować jabłecznika, prosto z rąk otrutego Leona, a ci, którzy otrzymali swoją porcję, mieli duże wątpliwości zanim wypili. Ta scena, zawieszona między grą a rzeczywistością, wzbudziła wielką radość i sympatię widowni.

„Mąż zmarł, ale już mu lepiej” to potwierdzenie umiejętności teatru Arka Lwowska. Poruszanie zagadnień ludzi współczesnych daje możliwość zastanowienia oraz rozróżnienia prawdy i autentyczności w konsumpcyjnym raju.

Więcej zdjęć w naszym partnerskim serwisie wLubaczowie.pl.

Tekst: Justyna Ziętek, zdjęcia: Robert Kryla.


zostaw odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here