Lubaczów: Były dworzec PKS na sprzedaż

27

Poznańska spółka KROKUS, która jest właścicielem byłego dworca PKS w Lubaczowie ogłosiła konkurs ofert na sprzedaż nieruchomości. Zainteresowani mogą składać oferty do 18 marca. Cena wywoławcza to 3 mln zł.

Do kupienia są działki o numerach 2938/15, 2938/11 i 2938/13 o łącznej powierzchni 10 550 m2. Sprzedaży podlega także budynek byłego dworca PKS. Nieruchomość nie jest objęta miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, ale działki według wskazań stadium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta znajdują się na terenach usług – obsługi komunikacji oraz zaplecza komunikacji i budownictwa.

Jak to z dworcem było, czyli od początku

Zaczęło się od narastania kłopotów PKS-u. Systematycznie ubywało pasażerów, których przejmowały prywatne firmy. PKS rok 2013 zamknął stratą blisko 2,5 mln zł. Długi sięgały 600 tys. zł. Szukanie oszczędności było konieczne. Mówiło się o częściowej redukcji kadr i analizie dotychczasowych kursów.

Później pojawiła się iskierka nadziei. W 2014 r. PKS Jarosław sprzedał dworzec poznańskiej spółce KROKUS, a na jego miejscu miał pojawić się supermarket z parkingiem. Plany inwestycyjne mieściły w sobie również budowę budynku administracyjno-socjalnego dostosowanego do potrzeb podróżnych, z kasami, poczekalnią, pomieszczeniem dla kierowców i stanowiskami odjazdowymi. Uznano więc, że dworzec nie został zlikwidowany lecz tylko zamknięty na okres budowy nowych obiektów. PKS Jarosław przeznaczył pozyskane środki finansowe ze sprzedaży na odnowę autobusów, co miało służyć podróżującym.

W Lubaczowie na czas budowy wyznaczono tylko dwie zatoczki do zatrzymywania się autobusów, o przystankach już nie pomyślano. Wtedy zaczął się prawdziwy komediodramat. Mieszkańcy czekający w deszczu, śniegu czy mrozie na autobusy alarmowali, że Lubaczów to miasto powiatowe i taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Ponadto żadne prace się nie odbywały, a dworzec zaczynał przypominać wysypisko śmieci. Dodatkowo opuszczony teren przyciągał osoby, które urządzały tam libacje alkoholowe. Na skargi mieszkańców próbowali reagować miejscy urzędnicy, ale na pisma wysyłane do jarosławskiego PKS-u żadnej odpowiedzi nie otrzymali. O licznych interpelacjach burmistrza i starosty informował nas poseł Marek Rząsa, który od początku zainteresował się tematem. Przez kilka miesięcy urzędnicy korespondowali ze sobą, a pasażerowie oczekiwali na autobus „pod chmurką”.

Nagle sytuacja uległa zmianie. Przy zatokach przystankowych pojawiły się zadaszenia, ale komentarze nie ustały. Podróżni w swoich wypowiedziach co do ich wyglądu nie zostawiali suchej nitki – w ich ocenie „baldachimy” były z innej epoki. Po całym „zamieszaniu”, władze miejskie postanowiły znaleźć środki finansowe w budżecie i zadecydowały o zakupie na własny koszt nowych, przeszklonych wiat. Burmistrz pochylając się nad całą sprawą w budynku Spółdzielni Mieszkaniowej otworzył dla podróżujących tymczasową poczekalnie.

Z biegiem czasu PKS wspólnie z władzami samorządowymi próbowali szukać „jakichś” rozwiązań. Stworzono komfortowe warunki oczekiwania na autobusy przy Targowisku Miejskim przy ul. Handlowej, ale jak mówili mieszkańcy „tam nikomu nie jest po drodze”…

W końcu do podróżnych dotarła informacja, że firma KROKUS wycofała się z inwestycji, PKS dostał odszkodowanie i stwierdził, że miastu nie jest potrzebny dworzec. Urzędnicy w tej sytuacji zostali bezradni. Dla pasażerów to było jak wyrok.

Teraz zostało nam tylko czekać na inwestora, który kupi dworzec PKS i mieć nadzieje, że cała ta parodia znajdzie szczęśliwe zakończenie.

AH, elubaczow.com

27 komentarze

  1. Bardzo się cieszę :D. Trzymam kciuki za powodzenie :D. Jeżeli będziecie chcieli odnowić dworzec tak by znów stał się dobrym schronem w zimowe dni to można poprosić młodzież by coś pomogła np. przy sprzątaniu itp. Nawet na pewno by ktoś sam chciał pomóc, no bo przecież to jest dla nas i każdy by chciał, aby w zimę przyjść i się gdzieś ogrzać. Wiele młodych osób musi czekać ok. godzinę na autobus a w zimę nie ma gdzie pójść :(. Pozdrawiam serdecznie.

  2. Brak pomysłu miasta na tą inwestycję, najlepiej sprzedać i pozbyć się problemu.
    A prawda taka, że to idealna miejscówka na stworzenie budynku wielofunkcyjnego- coś na zasadzie połączenia mini galerii z kilkoma sklepami, barami/ restauracjami- gdzie można by było coś zjeść oraz poczekalnią dla podróżujących. Tylko na to trzeba pieniądze- sądzę, że jakby miasto znalazło jakieś konkretne dofinansowanie to udało by się przebudować istniejący budynek oraz parking i znalazło by się kilku chętnych przedsiębiorców do otworzenia tam baru, kawiarenki czy sklepów.

  3. Magońka Michalik i reszta …przyklepali interes PKS-u a teraz…hymn…co nas to obchodzi, „co nas obchodzi szary mieszkaniec powiatu lubaczowskiego ważne ze na koncie było szarak może marznąć on i tak niema nic do powiedzenia .Wybieramy ludzi dla naszego miasta chcących coś zrobić …a nie zarobić..

    • Masz problemy z czytaniem? Dworzec nigdy nie był własnością miasta czy powiatu. Więc nic tu nie mógł starosta ani burmistrz. Chciałbyś decydować o majątku nie swoim, np. domu sąsiada? Ochłoń człowieku zamiast pisać durnoty!

      • Poprzednie władze najwyraźniej nie potrafiły odpowiednio się zabezpieczyć na wypadek gdyby inwestycja nie doszła do skutku. Miesiącami rozmawiali z PKS Jarosław a dzieciaki dojeżdżające do szkół w Lubaczowie musiały marznąć na mrozie. Tak to jest jak się nie ma wypracowanych żadnych relacji partnerskich z przewoźnikiem który odpowiada praktycznie za cały transport publiczny w powiecie.

          • Emil Hahaha nie rozśmieszaj mnie, widziałem jak dużo zrobił jak patrzyłem na ludzi stojących na mrozie i gdy padał na nich śnieg. Czy starostwo nie potrafiło sporządzić umowy z PKS Jarosław która by jasno zawierała zapis ze na czas budowy PKS Jarosław musi zapewnić zastępcze wiaty przystankowe? Rozumiem ze wszystko było na słowo? Nieudolność aż oczy bolą

  4. Nie sądzę, że za taką cenę zechce to ktoś kupić. Nawet pod mieszkaniówkę, to Lubaczów przecież nie jest jakąś metropolią, są inne, tańsze miejsca. Remont tego budynku, rewitalizacja terenu kosztowały by pewnie dodatkowy milion złotych. Zwyczajnie się nie opłaca. No chyba, że w ramach tych obietnic które były ostatnio składane (przywrócenie połączeń itd) znajdzie się jakieś wsparcie z budżetu państwa lub samorządu. Chociaż w to ostatnie to akurat mocno wątpię. Przynajmniej jeśli chodzi o Lubaczów.

  5. W tej całej sytuacji zwyciężyłby PKS, gdyby to kupił. Wzięli kasę za sprzedaż i za odszkodowanie, więc jakieś tam środki powinni mieć. Na wyremontowanie też by wystarczyło. Może w końcu pomyśleliby o swoich klientach, przywróciliby miastu dworzec i wybudowaliby obiekt na miarę Lubaczowa.

  6. Obywatele Lubaczowa winni komunikacji ze światem bronić jak niepodległości, O dalszym rozwoju miasta zadecydują dogodne połączenia. Należy przywrócić polaczenie PKP Krąków Zamość walczyć o polaczenie Warszawa- Lwow tak jak było przed wojną, Lubaczowa musi wykorzystać szanse powiedzenia ze „granica żywi” Wyzwolić PKS spod OKUPACJI Jarosławskiej .W Lubaczowie dworzec sprzedali a w Jarosławiu zbudowali nowy. Lubaczów nie powinien głosować dopóki władze wojewódzkie nie rozwiozą tego problemy, Zdzisław Daraż

zostaw odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here