Lubaczów: Stracone miliony w Miejskim Targowisku, radny alarmuje

Podobne wpisy

Targowisko Miejskie przy ulicy Handlowej w Lubaczowie od lat zmaga się nie tylko z brakiem zainteresowania kupców, ale i postępującą degradacją. Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej temat ten powrócił za sprawą interpelacji radnego Roberta Witko, który domaga się działań mających na celu zabezpieczenie obiektu przed dalszą dewastacją.

Historia targowiska „Mój Rynek” sięga kilkunastu lat wstecz i od samego początku budziła ogromne kontrowersje. Pomysł jego budowy wiązał się z tym, że „Mały Targ” przy ul. św. Anny nie był najlepszą wizytówką naszego miasta, a niektóre stragany odstraszały swoim wyglądem. Padł pomysł, by stworzyć nowe miejsce do handlu. Okazja do budowy nowego targowiska pojawiła się w pierwszej połowie 2012 roku w ramach ogłoszonego naboru wniosków o dofinansowanie projektów „Mój Rynek”. Początkiem czerwca 2012 roku burmistrz Maria Magoń podpisała umowę na dofinansowanie jego budowy. Wartość inwestycji oszacowano wtedy na nieco ponad 1,5 mln złotych, a poziom dofinansowania na 929 438 zł. Ostateczne koszty okazały się wyższe i miasto z własnego budżetu musiało dołożyć kolejny milion złotych.

Inwestycja, która kosztowała w sumie około 2,5 mln zł, spotkała się z silnym oporem lokalnych handlowców. Kupcy nie chcieli przenosić tam swoich biznesów obawiając się utraty klientów poprzez peryferyjną lokalizację nowego obiektu. Niektórzy podjęli jednak wyzwanie i przez pewien czas na terenie targowiska działało kilka podmiotów. Rynek zweryfikował jednak ich dość szybko i handel znikł. Miasto próbowało ratować sytuację organizując cykliczne „Shopy” oraz udostępniając część pomieszczeń jednostkom miejskim, jednak ostatecznie te starania nie przyniosły trwałego ożywienia. Obecnie obiekt jest niemal całkowicie niewykorzystany, a pustki na placu dopełnia widok niszczejącej infrastruktury.

Ciemna strona „Mojego Rynku”

O tym, że obiekt jest niedopilnowany przypomniał podczas Sesji Rady Miejskiej radny Robert Witko. Alarmuje on, że brak gospodarza i odpowiedniego zabezpieczenia terenu doprowadził do powstania niebezpiecznego punktu na mapie Lubaczowa. Ze względu na całkowite zaciemnienie, targowisko stało się miejscem wieczorno-nocnych spotkań, które są wyjątkowo uciążliwe dla mieszkańców okolicznych domów.

„Pobliscy mieszkańcy skarżą się na liczne uciążliwości spowodowane hałasem, krzykami, głośnym zachowaniem, dobiegającymi wulgaryzmami, zaśmiecaniem, a także dewastacją infrastruktury znajdującej się na terenie obiektu” – czytamy w interpelacji radnego.

Radny zwraca uwagę, że teren jest zasypany rozbitym szkłem i śmieciami, a brak choćby jednej latarni przy ulicy Pogodnej, prowadzącej do targowiska, potęguje poczucie zagrożenia wśród przechodniów.

Niepokojące statystyki Policji

Argumenty radnego poparte są twardymi danymi. W ciągu ostatnich czterech lat w rejonie targowiska oraz ulic Handlowej i Pogodnej, Policja podejmowała interwencje aż 49 razy. Funkcjonariusze odnotowali liczne wykroczenia przeciwko porządkowi publicznemu, przypadki niszczenia mienia o niskiej wartości oraz spożywanie alkoholu w miejscach niedozwolonych.

Sytuacja staje się jednak znacznie poważniejsza, gdy spojrzymy na dane dotyczące przestępstw. Odnotowano 5 przypadków naruszenia prawa, w tym uszkodzenia mienia, posiadanie środków odurzających oraz prowadzenie pojazdów w stanie nietrzeźwości. Co więcej, w ostatnim czasie na terenie obiektu doszło do podpalenia drzwi jednego z pomieszczeń, co jasno pokazuje skalę narastającej agresji i wandalizmu.

Radny domaga się oświetlenia i monitoringu

Robert Witko w swoim wystąpieniu skierowanym do Burmistrza Miasta Lubaczowa Krzysztofa Szpyta podkreśla, że priorytetem powinno być zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom oraz ochrona mienia publicznego. Głównym postulatem jest niezwłoczne uruchomienie oświetlenia na terenie targowiska, instalacja latarni wzdłuż ulicy Pogodnej oraz naprawa niedziałającego monitoringu.

Zdaniem radnego, tylko stały nadzór i oświetlenie terenu mogą powstrzymać dalszą ruinę obiektu, który powstał za ogromne pieniądze z publicznej kasy. Pozostawienie targowiska w obecnym stanie jest, według autora interpelacji, niedopuszczalne i prowadzi do marnotrawstwa kosztownej inwestycji.

Tak teraz wygląda Miejskie Targowisko.

4 komentarze
  1. …”udostępniając część pomieszczeń jednostkom miejskim”- radni powinni sprawdzić jakie tam „śmieci” zalegają w tych magazynach- nieużywane stare krzesła, jakieś wiklinowe badziewia. Od wielkiego dzwonu MOPS wydaje z tych magazynów żywnosć dla osób potrzebujących i tyle się tam dzieje. Pieniądze wydane w błoto.

  2. Obok zrujnowanego serca rynku, kolejna „świetna” decyzja Pani burmistrz. Za zrujnowanie parku i pozostawienie tego szajsu to zapisanie na kartach historii ma pewne. Z kolei temu „bazarkowi” powinny się przyjrzeć odpowiednie organy państwowe czy miliony z naszych podatków zostały wydane rzetelnie, celowo i gospodarnie. W końcu od początku było wiadomo, że nie ma żadnej możliwości zmuszenia ludzi handlujących na starym targu do przeniesienia się na nowy targ.

  3. Trudno się nie zgodzić z tym, że coś tu ewidentnie nie działa. Skoro nowe targowisko świeci pustkami, to jaki jest sens dokładania kolejnych kosztów – np. oświetlenia i jego utrzymania – skoro realnie nikt z tego miejsca nie korzysta? To trochę jak dokładanie pieniędzy do projektu, który już teraz nie spełnia swojej funkcji.

    Może zamiast inwestować w infrastrukturę „na zapas”, warto skupić się na tym, co naprawdę przyciągnie ludzi i handlowców.
    Konkretne działania, które mogłyby coś zmienić:

    – czasowe (np. na 1–2 lata) zwolnienie z opłat targowych,
    – preferencyjne warunki dla pierwszych kupców (np. stałe miejsca za symboliczną opłatę),
    – przeniesienie całego handlu z małego targu w jedno miejsce – bez rozdrabniania ruchu,
    – organizowanie cyklicznych wydarzeń (np. targi regionalne, dni tematyczne), żeby przyciągnąć klientów,
    – kampania informacyjna – wielu mieszkańców może nawet nie wiedzieć, co i gdzie się tam dzieje.

    Bo prawda jest taka, że targowisko żyje tylko wtedy, gdy są ludzie – i kupcy, i klienci. Sama infrastruktura, nawet najlepiej oświetlona, niczego nie załatwi. Najpierw trzeba stworzyć powód, żeby ktoś chciał tam przyjść.

zostaw odpowiedź
Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Zobacz pełny kalendarz
Nasz patronat
Często czytane