Planowana budowa biometanowni w Lubaczowie spotkała się z krytycznymi opiniami dwóch kluczowych instytucji. Zarówno Marszałek Województwa Podkarpackiego, jak i Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Lubaczowie wydali negatywne stanowiska, podważając wiarygodność przedstawionej dokumentacji oraz wskazując na potencjalne zagrożenia środowiskowe i zdrowotne.
Opinia Marszałka województwa: przewymiarowane dane i wątpliwa technologia
W ocenie Marszałka jednym z głównych problemów jest brak jasnego określenia proporcji surowców, które miałyby trafiać do instalacji. Wprost wskazano, że „nie określono co najmniej procentowych proporcji surowca, tj. dla każdego kodu odpadu”. Zastrzeżenia dotyczą również skali przetwarzania – według opinii „ilości są przewymiarowane, przekraczające wydajność instalacji”, co stawia pod znakiem zapytania realność technologii, jaką zaproponował inwestor.
Marszałek wskazał, że założenia budzą także wątpliwości co do stabilności procesu technologicznego – „ilości surowców są nieuprawdopodobnione”, co może uniemożliwić utrzymanie właściwego stosunku węgla do azotu, pH i jakości końcowych produktów.
W opinii odniesiono się też do obowiązku spełniania wymagań BAT (najlepszych dostępnych technik), podkreślając, że przedstawione dokumenty nie dają pewności, iż zostaną one spełnione. Zaznaczono również ryzyko lokalnych napięć społecznych oraz brak miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.
Opinia sanepidu: ryzyko odorów i wpływu na zdrowi
Negatywnie o planowanej inwestycji wypowiedział się również Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Lubaczowie. W opinii zaznaczono, że dokumentacja nie daje wystarczających podstaw, by uznać, że biometanownia nie będzie wpływać negatywnie na zdrowie ludzi i warunki życia. Wskazano na zbyt ogólne deklaracje dotyczące ograniczania emisji zapachów – „nie stanowią wiarygodnego potwierdzenia skuteczności zastosowanych rozwiązań technicznych”.
Sanepid zwrócił także uwagę na brak analizy zapachów podczas transportu i przeładunku odpadów. Podniesiono też kwestię zbyt małej odległości od zabudowań – 800 metrów, podczas gdy resort klimatu rekomenduje minimum 1500 m.
Zauważono również ryzyko przekroczeń stężeń siarkowodoru i niespójności w opisie transportu i logistyki. Sanepid jednoznacznie stwierdził, że inwestycja „może prowadzić do pogorszenia warunków sanitarno-higienicznych oraz obniżenia komfortu życia mieszkańców”.
Co dalej z inwestycją?
Przypomnijmy, że projekt prywatnego inwestora zakłada budowę zakładu zdolnego do przetwarzania 150 000 ton odpadów organicznych rocznie (w tym tkanek zwierzęcych i osadów z oczyszczalni) na terenie o powierzchni blisko 5 ha między Lubaczowem a Oleszycami. Pomimo negatywnych opinii powyższych organów i wcześniejszych protestów mieszkańców, ostateczny los inwestycji zależy od zakończenia postępowania administracyjnego w Urzędzie Miejskim.




