Próba oszustwa na tzw. „przewałkę” w Lubaczowie, Rumunka z zarzutami

7

Przed sądem odpowiadać będzie 35-letnia Rumunka, która w jednej z lubaczowskim aptek oszukała sprzedawczynię na tzw. „przewałkę”. Grozi jej kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Do zdarzenia doszło w listopadzie ubiegłego roku, kiedy to właściciel jednej z aptek zawiadomił policjantów o tym, że jego pracownica została oszukana. Jak wynikało ze zgłoszenia, do apteki przyszła kobieta z dzieckiem, która kupiła produkt do pielęgnacji, płacąc banknotem dwustuzłotowym. Gdy farmaceutka wydała jej towar oraz resztę pieniędzy, kobieta nagle rozmyśliła się twierdząc, że rezygnuje z zakupów. Oddała zakupiony produkt i poprosiła o zwrot pieniędzy. Następnie wykorzystała nieuwagę kasjera i oddając „resztę” zatrzymała dla siebie banknot o nominale 100 zł, po czym wyszła z apteki.

W rozwiązanie tej sprawy zaangażowani zostali policjanci wydziału kryminalnego lubaczowskiej komendy. Podczas prowadzonych czynności funkcjonariusze ustalili, że kobieta popełniła podobne oszustwo na terenie województwa podkarpackiego. Podejrzaną w tej sprawie okazała się być 35-letnia obywatelka Rumunii, od kilku lat mieszkająca na terenie województwa mazowieckiego.

Policjanci dzięki zebranym w tej sprawie materiałom dowodowym w poniedziałek przedstawili kobiecie zarzut oszustwa. 35-latka przyznała się do winy, teraz odpowie przed sądem. Przestępstwo to zagrożone jest karą do 8 lat pozbawienia wolności.

elubaczow.com, KPP Lubaczów

Zobacz także

7 komentarze

  1. …”sprzedawczyni”, „kasjer”? Czy to jakieś nieporozumienie? Artykuł opisuje sytuację w aptece, a nie w jakimś podrzędnym sklepie. Określenie farmaceuty lub technika farmaceutycznego sprzedawcą, czy kasjerem jest trochę nie na miejscu, szczególnie w artykule jednego z największych lokalnych portali.

  2. Popieram wypowiedź bLaYd. Użyte w tekście określenia w stosunku do farmaceuty (osoby po 5,5 letnich studiach magisterskich) bądź technika farmaceutycznego nie powinny pojawić się w artykule. Resztę pozostawiam do przemyślenia autorowi tekstu.

  3. Portal ponosi całkowita odpowiedzialność za publikowane materiały. Nie ma znaczenia co napisała policja, bo po ta są „redaktorzy ” żeby teksty czytać i opracowywać na ich podstawie materiał. To wie student 1 roku dziennikarstwa. Chyba ze się nie chce i wrzuca surowe gotowce. Ale wtedy co to za portal? Gimnazjalista by tak potrafił

zostaw odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here