W Szkole Podstawowej Nr 1 im. gen. Stanisława Dąbka w Lubaczowie upamiętniono 83. rocznicę deportacji mieszkańców powiatu lubaczowskiego na Syberię. Z tej okazji uczniów odwiedzili specjalni goście.

W środę (08.02) uczniowie klas ósmych lubaczowskiej „Jedynki” upamiętnili 83. rocznicę deportacji mieszkańców powiatu lubaczowskiego na Syberię. Z tej okazji odbyło się spotkanie z panią Aleksandrą Bek – córką pani Lidii Argasińskiej oraz  panią Barbarą Janczurą – wiceprezesem Terenowego Koła Związku Sybiraków w Lubaczowie. Obie Panie przywołały wspomnienia z 10 lutego 1940 roku dotyczące wywózki ich bliskich na nieludzką ziemię. Uczniowie zyskali niezwykłą lekcję historii dzięki obecności potomkiń Sybiraków – podsumowują organizatorzy.

Spotkanie zostało przygotowane przez panie: Jolantę Maciołek – nauczycielkę wiedzy o społeczeństwie i Halinę Zaniewicz – nauczycielkę historii.

Galeria zdjęć.

Refleksje uczniów po spotkaniu:                                                   

W środę 8 lutego w naszej Szkole Podstawowej nr 1 im. gen. Stanisława Dąbka w Lubaczowie odbyło się spotkanie z potomkiniami rodzin będących Zesłańcami Sybiru – z paniami Barbarą Janczurą i Aleksandrą Bek, które opowiedziały nam, jak wyglądało życie w jakże ciężkich czasach deportacji mieszkańców Polski na Sybir. W czasach zsyłki 1940-1947 panował wielki głód. Z opowiadań pani Barbary wynika, że częstym pożywieniem była woda wymieszana z mąką, zwana ,,zupą”. Dowiedziałam się także, że bardzo wielu ludzi zesłanych na Sybir ginęło już podczas samej podróży w wagonach z zimna, głodu, ogarnięci strachem. Nie umiem sobie wyobrazić tych strasznych wydarzeń, które spotykały bezbronnych Polaków. Wydaje mi się niemożliwe, jak takie rzeczy mogły się kiedyś dziać. Całe spotkanie trwało godzinę, ale tyle wystarczyło, aby poczuć się w sytuacji zesłańców. Spotkanie bardzo mi się spodobało. Sama treść i sposób, w jaki przekazano nam te informacje, był poruszający. Doceniam starania Pań, by opowiedzieć nam o przeżyciach swoich rodzin, bo jak wiemy, są to sprawy niesamowicie trudne do przekazania. Dla mnie ważne jest także to, że mogłam usłyszeć nagrania wypowiedzi osób, które żyły w tamtych czasach, bo od nich dowiadujemy się najwięcej. 

                                                               K.R. 

W dniu 8 lutego 2023 roku w Szkole Podstawowej nr 1 w Lubaczowie uczniowie klas najstarszych uczestniczyli w spotkaniu z Sybirakami. W ten sposób upamiętnili 83 rocznicę deportacji mieszkańców powiatu lubaczowskiego na Sybir. Zaproszonymi gośćmi były Panie Aleksandra Bek – córka Lidii Argasińskiej oraz Barbara Janczura – wiceprezes Koła Związku Sybiraków w Lubaczowie – córka Anny Janczury. Obie Panie przywołały wspomnienia z roku 1940, w którym Sowieci wywozili ich bliskich na Sybir. Dzięki tej żywej lekcji historii uczniowie lepiej mogli poznać dzieje mieszkańców Polski przymusowo przesiedlonych w głąb Rosji w latach 1940-46. Dowiedzieli się, czym były deportacje, próby rusyfikacji oraz jak z nimi walczono. 

                                                            J.K. 

Dzisiaj (08.02.2023 r.) o godzinie 8.00 mieliśmy przyjemność spotkać się z córkami Sybiraków: Barbarą Janczurą oraz Aleksandrą Bek. Spotkanie trwało nieco ponad godzinę. W tym czasie obejrzeliśmy dwa filmy z wypowiedziami samych Sybiraków oraz wysłuchaliśmy historii, które opowiedzieli swoim córkom. Dowiedzieliśmy się, jak wyglądała cała podróż pociągiem, co jedli ludzie, którzy zostali wywiezieni oraz jak wyglądały postoje i co robiono z ciałami tych, którzy umarli z wyziębienia lub głodu. Zobaczyliśmy również modele wagonów, w jakich byli przewożeni na Sybir. Dodatkowo obejrzeliśmy prezentację, na której widzieliśmy np. trasę, jaką pokonywał pociąg oraz ile aktualnie trwa podróż samochodem w tamte rejony Rosji. Spotkanie było bardzo ciekawe, nie odczułem nudy słuchając historii ludzi, wręcz przeciwnie. Byłem bardzo zaciekawiony, jak to wszystko wyglądało. Na koniec dowiedzieliśmy się, że trzy książki, w których bardziej szczegółowo została opisana usłyszana historia, trafią do szkolnej biblioteki. 

                                                     P.P. 

Ostatnio miałem okazję uczestniczyć w spotkaniu z paniami, które są członkiniami Związku Sybiraków z ziemi lubaczowskiej. Opowiadały o tym, jak wyglądały deportacje Polaków do obozów pracy w głąb Rosji. W pamięci najbardziej pozostała mi wywózka z 10 lutego 1940 r. Około godziny trzeciej w nocy do drzwi polskich obywateli załomotali rosyjscy żołnierze i zabrali z domów niczego niespodziewających się Polaków za to, że byli Polakami. Wydarzeniem, które najbardziej starałem się sobie wyobrazić był widok wypuszczanych z bydlęcych wagonów naszych rodaków, których przewieziono tysiące kilometrów tylko po to, żeby umarli. Życie w obozach pracy i w tamtejszych kołchozach było trudne: fatalne warunki mieszkaniowe, wyżywienie, mordercza praca i te nieludzko niskie temperatury. Zastanawia mnie, co łatwiej było przetrwać: obóz czy dojazd do niego. Osobiście uważam, że jako dzisiejszy człowiek, człowiek XXI wieku nie przetrwałbym ani wywózki, ani życia w obozie, ani ciężkiej pracy na 40 stopniowym mrozie. Ludzie, którzy przeszli przez to piekło, tak naprawdę na własne oczy zobaczyli selekcję naturalną. Jednego dnia ktoś był, drugiego dnia już tego kogoś nie było. Najbardziej w pamięci zapadła mi historia pana, którego imienia nie pamiętam. Uciekł on z obozu i razem z armią Andersa powrócił do swojego kraju. Sądzę, że człowiek ten musiał mieć nie tylko wiele szczęścia i samozaparcia, ale przede wszystkim wiarę w siebie. Ludzie, którzy przeżyli deportacje na Sybir, z pewnością są jednostkami niezwykłymi, bo przeszli piekło na ziemi. Powinno się mieć dla nich duży szacunek i pamiętać zawsze, bo są świadkami trudnej przeszłości naszego państwa. 

                                         H.F.


Bądź na bieżąco i zostań jednym z ponad 14 tysięcy naszych obserwujących!
Śledź profil Redakcja Elubaczow na Facebooku.

4 komentarze

  1. Czy można prosić o wyłączenie tej dyskusji, która jest nie na miejscu.
    10 luty 1940 roku to data pierwszej deportacji Polaków na nieludzką ziemię. I dobrze, że pamiętają o niej nauczyciele i uczniowie. I tu nic nie ma do rzeczy czy to jest PIS czy inna partia polityczna. Ważna jest PAMIĘĆ i tylko to się liczy.

Comments are closed.