Z najnowszych statystyk wynika, że statystyczny Polak spędza na swoim balkonie zaledwie kilkanaście minut dziennie. To jeden z najbardziej smutnych i paradoksalnych wyników, jeśli weźmiemy pod uwagę koszty zakupu nieruchomości, przecież za te dodatkowe metry kwadratowe płacimy często niemałe pieniądze. Balkon traktowany wyłącznie jako graciarnia na zapomniane rzeczy to ogromny, zmarnowany potencjał. Całe szczęście, tę przestrzeń można całkowicie odmienić w zaledwie jeden wolny weekend. Trzeba tylko wiedzieć, od czego zacząć i jak podejść do tematu z głową.
Uwolnij przestrzeń, zanim cokolwiek kupisz
Największym i najczęstszym błędem podczas metamorfozy balkonu jest bezrefleksyjne przeglądanie katalogów z meblami i kupowanie rzeczy, które ładnie wyglądają na zdjęciach. Zanim wydacie chociażby złotówkę, musicie dokładnie poznać realny metraż, jakim dysponujecie. A to wymaga bezwzględnego uprzątnięcia przestrzeni.
Z balkonu musi zniknąć absolutnie wszystko co tylko zajmuje miejsce i nie spełnia na nim żadnej funkcji:
- – Rower, który o wiele lepiej odnajdzie się na specjalnym haku w przedpokoju lub w piwnicznym korytarzu.
- – Stare, wysłużone krzesło – warto krytycznie ocenić jego stan i zdecydować, czy nadaje się do renowacji, czy powinno trafić na PSZOK.
- – Przypadkowe skrzynki, zapomniane kartony i popękane donice z zeszłego roku – ziemię należy wysypać, a sprawne pojemniki dokładnie umyć i schować do garażu lub piwnicy.
Dopiero całkowicie pusty balkon powie Wam absolutną prawdę o swoim potencjale. Weźcie do ręki miarkę, dokładnie zapiszcie szerokość oraz długość podłogi. Przy okazji koniecznie sprawdźcie, w którą stronę otwierają się drzwi balkonowe – zignorowanie tego detalu to częsty błąd, który później skutecznie uniemożliwia swobodne wychodzenie na zewnątrz. Dopiero z takimi notatkami możecie ruszać na zakupy.
Meble – mniej znaczy więcej
W przypadku miejskiego balkonu nie ma miejsca na kompromisy między estetyką a funkcjonalnością. Tutaj liczy się każdy centymetr, dlatego całą aranżację zaczynamy od twardej matematyki, a nie od ładnych zdjęć z inspiracjami.
Typowy balkon w bloku mieszkalnym ma zazwyczaj od 6 do 8 m², choć w starszym budownictwie bywają przestrzenie znacznie mniejsze. Aby móc wygodnie wypić tam poranną kawę, potrzebujecie przedewszystkim kompaktowego stolika i dwóch krzeseł. Klasyczny, zgrabny zestaw bistro w pozycji rozłożonej zabiera niecałe 1,5 m², natomiast po złożeniu i oparciu o ścianę jego głębokość wynosi zaledwie 15 cm. To doskonały punkt wyjścia do planowania.
Wybierając meble na mniejszy metraż, trzymajcie się kilku żelaznych zasad:
- – Stawiajcie na konstrukcje składane: Meble, które po złożeniu można przykładowo odwiesić na ścianę, błyskawicznie przywracają wolną przestrzeń, gdy jest potrzebna.
- – Unikajcie masywnych, głębokich sof: Ogrodowe kanapy o głębokości 80–90 cm na wąskim balkonie stworzą barierę nie do przejścia. Świetną alternatywą dla składanych rozwiązań, są krzesła sztaplowane (wkładane jedno w drugie).
- – Kształt blatu ma znaczenie: Okrągły stolik jest o wiele bardziej ustawny na małej powierzchni niż prostokątny. Genialnym rozwiązaniem są też blaty montowane bezpośrednio do balustrady, które w ogóle nie zabierają miejsca na podłodze.
Ogromną rolę odgrywa również sam materiał. Lekkie aluminium nigdy nie rdzewieje, a nowoczesny technorattan z polietylenu wykazuje niesamowitą odporność na wilgoć oraz promieniowanie UV. Naturalne drewno prezentuje się niezwykle szlachetnie, ale wymaga od nas regularnego olejowania przynajmniej 1–2 razy w sezonie. Najtańszą opcją pozostaje plastik, jednak pod wpływem słońca potrafi szybko wyblaknąć i stać się kruchy.

Podczas poszukiwań warto szukać w sklepach internetowych dedykowanych działów z meblami kompaktowymi lub balkonowymi. Sklep z wyposażeniem do balkonów, tarasów i ogrodów Focus Garden, poza standardowymi opcjami, które wymieniliśmy wyżej, oferuje też fotele podwieszane, albo skrzynio-ławki, które co prawda nie składają się, ale mogą nam zaoszczędzić miejsce na balkonie służąc zarówno jako wygodne siedzisko i schowek na wszystkie rzeczy, które wcześniej zalegały na balkonie.
Obowiązkowo zapewnij cień
Podkarpacie w okresie lipcowym i sierpniowym potrafi zaskoczyć tropikalnymi temperaturami. Jeśli Wasz balkon ma ekspozycję południową lub zachodnią i nie posiada żadnej osłony, w środku dnia stanie się po prostu bezużyteczną, rozgrzaną patelnią.
W bloku nie postawimy ciężkiej pergoli z fundamentami, ale do dyspozycji mamy inne, bardzo skuteczne rozwiązania:
Markiza balkonowa: Montowana do ściany lub sufitu, jest zdecydowanie najbardziej eleganckim i efektywnym wyborem. Daje głęboki cień dokładnie wtedy, kiedy tego potrzebujecie. Przed montażem warto jednak upewnić się u zarządcy budynku lub w spółdzielni, czy ingerencja w elewację jest dozwolona.
Parasol w wersji „połówka”: Posiada ściętą, prostą stronę, którą dosuwa się bezpośrednio do ściany budynku. Zajmuje o połowę mniej miejsca niż klasyczny parasol, idealnie pasuje na wąskie balkony, jest tani i nie wymaga żadnych pozwoleń czy wiercenia. Warto jednak pamiętać, że w przeciwieństwie do markizy, taki parasol będzie zajmował też cenne miejsce na posadzce balkonu.
Rośliny, które sprawdzą się na balkonie
Balkon całkowicie pozbawiony roślinności wygląda smutno i sprawia wrażenie surowego przedłużenia domowego korytarza. Wprowadzenie choćby odrobiny kontrolowanej zieleni potrafi diametralnie odmienić ten widok w zaledwie kilka chwil.
Na ograniczonej przestrzeni kluczem do sukcesu jest wykorzystanie płaszczyzn pionowych. Podłużne skrzynki zawieszone na zewnętrznej stronie balustrady nie zabierają cennego miejsca na posadzce, a przy okazji tworzą gęsty, zielony parawan, odcinający nas od widoku ulicy i sąsiadów. Z kolei doniczki naścienne montowane na specjalnych kratkach lub systemach modułowych pozwalają stworzyć prawdziwy ogród wertykalny bez straty choćby jednego centymetra podłogi.
Wśród gatunków, które najlepiej znoszą balkonowe warunki, królują klasyczne pelargonie oraz barwne surfinie. Obie te rośliny kwitną obficie przez cały sezon i nie mają wygórowanych wymagań. Miłośnicy pięknych zapachów powinni postawić na odporną na suszę lawendę, a fani kulinariów na świeże zioła, takie jak bazylia, tymianek czy mięta. Na balkonach półzacienionych świetnie poradzą sobie eleganckie begonie.
Oświetlenie – żeby przyjemny wieczór trwał dłużej
Sierpniowe wieczory w Lubaczowie bywają niezwykle ciepłe i urokliwe – to bez wątpienia najprzyjemniejsza część letniego dnia. Jeśli jednak nie zadbacie o odpowiednie źródło światła, Wasz relaks skończy się wraz z ostatnim promieniem zachodzącego słońca.
Inwestycja w nastrojowe oświetlenie wcale nie musi rujnować portfela. Klasyczna girlanda świetlna (tzw. cotton balls lub żarówki retro) zawieszona pod sufitem lub spleciona z balustradą to wydatek rzędu kilkudziesięciu złotych, który natychmiast buduje przytulny klimat. Pamiętajcie, by wybierać ciepłą, relaksującą barwę światła (2700–3000 K) – zimne, niebieskawe diody LED zepsują cały efekt. Świetnym i bezobsługowym rozwiązaniem są też lampki solarne, które w ciągu dnia samodzielnie czerpią energię ze słońca, by rozbłysnąć po zmroku. Czasami wystarczy jedna bezprzewodowa lampa postawiona na środku stolika, by wieczorna chwila z książką stała się Waszym ulubionym rytuałem.
Jeden weekend w zupełności wystarczy
Metamorfozę balkonu można zamknąć w prostym, trzydniowym planie:
- – Piątek wieczór: Wynosicie z balkonu wszystkie zbędne rzeczy, dokładnie myjecie posadzkę, mierzycie przestrzeń i zamawiacie przez internet niezbędne meble oraz dodatki.
- – Sobota: Odbieracie przesyłki kurierskie, składacie meble, aranżujecie rośliny w donicach i podpinacie girlandy świetlne.
- – Niedziela wieczór: Wasz nowy, klimatyczny taras jest w pełni gotowy na pierwszą, zasłużoną kawę pod gołym niebem.
Nie ma sensu odkładać tego na bliżej nieokreśloną przyszłość czy kolejne lato. Niezależnie od tego, czy mieszkacie w klimatycznej kamienicy przy lubaczowskim rynku, czy w bloku na obrzeżach miasta, Wasz balkon ma ogromny potencjał, który w końcu warto odblokować. Przed nami wciąż mnóstwo pięknych tygodni sezonu wakacyjnego.
