Onboarding pracownika bez nudy – pomysły na powitanie w firmie

450-lecie Oleszyc
Podobne wpisy

Pierwszy dzień w nowej pracy zapamiętuje się na długo. Nie chodzi tylko o to, czy komputer był gotowy na biurku albo czy ktoś pokazał, gdzie jest ekspres do kawy – chodzi o wrażenie, jakie firma zostawia, zanim nowa osoba w ogóle zdąży cokolwiek zrobić. Badania nad rotacją pracowników wskazują, że decyzja o tym, czy zostać w firmie dłużej niż rok, często zapada już w pierwszych tygodniach. Onboarding to nie formalność do odhaczenia – to pierwsza prawdziwa rozmowa firmy z człowiekiem, który właśnie postawił na nią swój czas.

Dodaj elubaczow.com do preferowanych źródeł w Google
Dodaj nas do listy preferowanych źródeł w Google, aby nasze materiały częściej pojawiały się w Twoich wynikach wyszukiwania.

Dlaczego standardowy onboarding nie działa

Typowy scenariusz: umowa do podpisania, szkolenie BHP, dostęp do systemów, spotkanie z zespołem. Wszystko poprawne, nic zapadającego w pamięć. Problem w tym, że nowy pracownik w tym samym tygodniu mógł dostać ofertę z trzech innych firm – i to, jak wygląda pierwszy dzień, jest jednym z niewielu sygnałów, po których może ocenić, czy dobrze wybrał.

Standardowa procedura mówi „jesteś kolejnym numerem w systemie kadrowym”. Coś więcej mówi „przygotowaliśmy się na Ciebie, zanim jeszcze przyszedłeś”.

Welcome pack, który nie ląduje w szufladzie

Firmowy zestaw powitalny to jeden z najczęściej powielanych, ale też najczęściej źle robionych elementów onboardingu. Długopis z logo, notes, czasem kubek – zestaw, który każdy nowy pracownik widział już wcześniej w innej firmie i który po tygodniu ląduje na dnie szuflady.

Różnicę robi personalizacja i coś, co faktycznie zostanie wykorzystane albo zjedzone tego samego dnia. Firmy, które biorą onboarding poważnie, coraz częściej sięgają po drobne, spersonalizowane akcenty zamiast masowej papeterii – na przykład krówki z firmowym logo (https://www.cukrowki.pl/kategoria/krowki-reklamowe-z-logo/), które można postawić na biurku nowej osoby zamiast kolejnego gadżetu biurowego. To rozwiązanie, które łączy powitanie z czymś przyjemnym i namacalnym – i nie wymaga tłumaczenia, do czego służy.

Obraz przedstawiający Onboarding pracownika bez nudy – pomysły na powitanie w firmie

Pierwsza rozmowa nie powinna być z HR-em

Zanim nowa osoba pozna procedury, powinna poznać ludzi. Krótkie, nieformalne spotkanie z bezpośrednim zespołem w pierwszej godzinie – bez agendy, bez prezentacji – daje więcej niż formalna sesja wdrożeniowa zaplanowana na popołudnie. Jeśli nowy pracownik pozna imiona i twarze, zanim usiądzie przy komputerze, cała reszta dnia przechodzi mu łatwiej.

Dobrą praktyką jest też przypisanie tzw. buddy’ego – osoby z zespołu, niekoniecznie przełożonego, do której można zadać „głupie pytanie” bez obawy, że zostanie ocenione. W wielu firmach to właśnie ta relacja decyduje o tym, czy ktoś czuje się częścią zespołu już w pierwszym tygodniu, czy dopiero po trzech miesiącach.

Plan na pierwszy tydzień, nie tylko na pierwszy dzień

Skupienie się wyłącznie na pierwszym dniu to częsty błąd. Entuzjazm z poniedziałku łatwo gaśnie, jeśli we wtorek nikt nie wie, co z nową osobą zrobić. Konkretny plan na cały pierwszy tydzień – z jasno określonymi zadaniami, spotkaniami i punktami kontrolnymi – daje poczucie, że firma faktycznie się przygotowała, a nie improwizuje na bieżąco.

Warto zaplanować też krótkie podsumowanie na koniec tygodnia – pięć minut rozmowy o tym, co poszło dobrze, a co było niejasne. To najprostszy sposób, żeby wyłapać problemy z procesem onboardingu, zanim staną się powodem, dla którego ktoś zacznie szukać innej pracy.

Przestrzeń fizyczna też ma znaczenie

Biurko bez sprzętu, brak dostępu do systemów, karta wejściowa, która nie działa – to szczegóły, które potrafią zepsuć nawet najlepiej zaplanowany onboarding. Warto sprawdzić dzień wcześniej, czy wszystko jest gotowe: komputer, loginy, miejsce parkingowe, jeśli jest potrzebne, oznaczone stanowisko pracy. Nowa osoba nie powinna spędzać pierwszego dnia na czekaniu, aż ktoś znajdzie dla niej krzesło.

Małe firmy mają tu przewagę

Duże korporacje inwestują w rozbudowane programy onboardingowe, ale mniejsze firmy mogą zrobić coś, czego korporacja nie potrafi – spersonalizować doświadczenie do konkretnej osoby. Wiadomość powitalna napisana z imienia, drobny prezent dopasowany do zespołu, w którym nowa osoba zaczyna pracę, czy nieformalny lunch pierwszego dnia – to rzeczy, które w dużej strukturze giną w procedurach, a w małej firmie stają się naturalnym elementem kultury.

Warto też pamiętać, że dobrze zaprojektowane doświadczenie powitalne to nie koszt, tylko inwestycja – w atmosferę, w markę pracodawcy i w to, jak nowa osoba opowiada o firmie znajomym już po pierwszym tygodniu. Inspiracji na to, jak wygląda dobrze zaprojektowany, spersonalizowany produkt, można szukać w miejscach niekoniecznie kojarzonych z HR-em – na przykład u polskiego producenta krówek https://www.cukrowki.pl/, gdzie personalizacja i dbałość o detal są fundamentem całej oferty.

Onboarding, który zapamiętuje się z dobrej strony, nie wymaga wielkiego budżetu. Wymaga tego, żeby ktoś usiadł i pomyślał: gdybym to ja był nową osobą w tej firmie, czego bym potrzebował pierwszego dnia?

zostaw odpowiedź
Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

450-lecie Oleszyc
Zobacz pełny kalendarz
Nasz patronat
Często czytane