Odszedł zasłużony lekarz i świadek historii. Wspomnienie doktora Kazimierza Habało

450-lecie Oleszyc
Podobne wpisy

Z głębokim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci lek. med. Kazimierza Habało, który zmarł w wieku 94 lat. Przez dziesięciolecia swojej pracy zawodowej i społecznej stał się postacią niezwykle szanowaną w regionie. Przybliżamy jego postać za sprawa archiwalnej publikacji Kresowiaka Galicyjskiego.

Kazimierz Habało pozostanie w pamięci nie tylko jako oddany pacjentom medyk, ale również jako świadek tragicznych wydarzeń XX wieku, łącznik Armii Krajowej oraz człowiek, którego droga do zawodu lekarza była pełna determinacji i wyrzeczeń. Aby przybliżyć sylwetkę tego zasłużonego człowieka, przypominamy wyjątkową rozmowę z redaktorem Adamem Łazarem w Kresowiaku Galicyjskim (czerwiec 2015), w której opowiedział o swoim dzieciństwie w Zabiałej, przymusowym wysiedleniu, wojennej tułaczce oraz o trudnych początkach i budowaniu struktur powojennej służby zdrowia w Lubaczowie i Starym Dzikowie.

KRĘTA I WYBOISTA DROGA DO KARIERY
Rozmowa z lekarzem medycyny Kazimierzem Habało

Pan Doktor mieszka obecnie w Przemyślu. Całe swoje życie zawodowe związał z ziemią lubaczowską. Pomówmy o początkach…

– Urodziłem się w 1931 roku w Zabiałej. Rodzice pracowali na roli. Mieli dziewięć dzieci: 5 synów i 4 córki. Najstarsza Gienia wyszła za mąż za Ziąbra i mieszkała w Zabiałej. Elżbieta wydała się za Czyża, Waleria zmarła w 1945 roku na zapalenie płuc. Była łączniczką w AK. Ja też byłem w AK, woziłem tajne meldunki stąd do komendanta do Krakowa, którym był matki brata syn i mieszkał w dzielnicy żydowskiej na Podgórzu. Mam starszego brata Juliana, który mieszka w Zabiałej, a młodsze moje rodzeństwo to Feliks, Bronisława i Jan. W Zabiałej zacząłem chodzić do I klasy w 1938 r. Moja wieś znalazła się w pasie granicznym ustalonej nowej granicy między Niemcami a Sowietami w 1939 roku i została wysiedlona w okolice Lwowa. Pozostawiliśmy ładny dom, w którym były dwa pokoje, kuchnia, komora, spiżarka, obora, stodoła z dwoma zasiekami. To wszystko zostało zniszczone, rozebrane, a materiał wykorzystano na budowę bunkrów. Zamieszkaliśmy tam na wygnaniu w kolonii poniemieckiej. Był głód. Rodzice dali mnie na służbę do Ukraińca, który pochodził też z Zabiałej. Tam ukończyłem III klasę w roku szkolnym 1942/1943, mam nawet świadectwo. Po powrocie do Oleszyc, było tu niespokojnie, grasowały bandy UPA. W 1946 roku ojciec zapisał mnie do szkoły w Oleszycach. Dyrektorem był Antoni Bogusz. Znalazłem się w piątej klasie. Byłem trochę za stary jak na ucznia V klasy i dlatego dyrektor Bogusz pod koniec września zaproponował, by przenieść mnie do siódmej klasy wieczorowej. Skończyłem ją i znalazłem się w klasie ósmej, która była przez jeden rok, bo później była reorganizacja. Po jej skończeniu dalszą edukację pobierałem w Prywatnym Gimnazjum i Liceum w Lubaczowie. Dyrektorem był Włodzimierz Czarnecki. Maturę zdawałem w 1951 roku.

Zaczął Pan później studia medyczne…

– Nie od razu. Droga do nich była kręta i wyboista. Chciałem studiować na Politechnice we Wrocławiu. Nie zdałem egzaminu. 15 listopada 1951 roku dostałem kartę powołania do wojska. Byłem w szkole podoficerskiej w Modlinie. Po jej skończeniu zostałem przeniesiony do lotniczych warsztatów nr 1 do Łodzi. Tam zakończyłem swoją edukację żołnierską po 3 latach. Po powrocie do domu spotkałem kolegę Józia Zawitkowskiego. Wypełniał kwestionariusz, wniosek i pisał podanie o przyjęcie na studia medyczne. Wypełniłem i ja te dokumenty. Zanieśliśmy je do Wydziału Oświaty w Lubaczowie. Zdawaliśmy egzaminy w Lublinie. Trochę słabo mi poszło z chemii, ale się dostałem, zostałem przyjęty. Chyba zadecydowała dobra opinia z wojska wystawiona przez dowódcę wojsk lotniczych. Tak w 1954 roku rozpocząłem studia medyczne w Lublinie. Ukończyłem je w 1960 roku. Kolega Józiu Zawitkowski też je skończył rok później ode mnie, ale pozostał w Lublinie na Klinice. Ja wróciłem w swoje strony.

Rozpoczął Pan pracę w Szpitalu Powiatowym w Lubaczowie. Ilu was wówczas było lekarzy i jaka była struktura tej placówki?

– Dyrektorem Szpitala Powiatowego był wówczas chirurg wojskowy Henryk Bogusz. Chciał wprowadzić rygor wojskowy. To mu się nie udało. Na wskutek skłócenia się z innym lekarzem musieli odejść. Z dniem 10 maja 1961 roku został przeniesiony służbowo do Lubaczowa z szpitala w Jarosławiu doktor Antoni Ziętek, by wprowadzić normalizację stosunków między lekarzami. Był ordynatorem oddziału chirurgii oraz dyrektorem szpitala, aż do śmierci, czyli przez prawie 30 lat. Po odbyciu stażu zatrudniłem się na oddziale chirurgii. Był też na nim chirurg Józef Papież. W szpitalu był wówczas jeszcze oddział chorób zakaźnych mieszczący się w barakach, ale jesienią został zlikwidowany. Oprócz chirurgii był oddział internistyczny, ginekologiczno-położniczy i dla dzieci. Z lekarzy był doktor Józef Dragan, który był na oddziale ginekologiczno-położniczym, którym od 1961 roku kierowała Anna Baranowska. Na oddziale internistycznym pracował jako ordynator doktor Zygmunt Urzędała, który mieszkał w Oleszycach. Był tam też doktor Madej, który po dwóch czy trzech latach odszedł, wyjechał z Lubaczowa. Oddziałem dziecięcym kierował doktor Jerzy Tabaczek.

Jednak wszyscy kojarzą Pana Doktora nie ze szpitalem, ale ze Starym Dzikowem. Dlaczego?

– W latach 1961-1962 byłem kierownikiem Wydziału Zdrowia. Zacząłem też pracować na dojazdach w Ośrodku Zdrowia w Starym Dzikowie. Tam od 1962 r. zaczęła się moja kariera lekarska. Pracowałem na półtora etatu: 7 godzin w Ośrodku Zdrowia w Starym Dzikowie, 3,5 godziny w szpitalu. Przeniosłem się z mieszkaniem do Starego Dzikowa. Do szpitala później dojeżdżałem dwa razy w tygodniu na dyżury. Przede mną w Starym Dzikowie był felczer Tadeusz Gorliński. Ośrodek mieścił się w budynku starej gminy obok szkoły. W 1959 r. został uruchomiony Ośrodek Zdrowia na browarze. Były tam dwa mieszkania: dla lekarza, a druga połowa przeznaczona była na Ośrodek Zdrowia. Przede mną była w nim doktor Bugaj. Warto dodać, że w starym Ośrodku nie było światła elektrycznego, dopiero w połowie 1962 r. część Dzikowa została zelektryfikowana, a więc centrum – ośrodek zdrowia, gmina, szkoła.

Podjął Pan starania o wybudowanie nowego Ośrodka Zdrowia?

– Do wybudowania nowego Ośrodka Zdrowia przyczynił się gospodarz gminy Kazimierz Ozimek. On z wielkim zapałem i zaangażowaniem starał się, by był budowany. Ja go tylko wspierałem, a potem pomagałem. Wykopy i fundamenty zostały wykonane w pierwszą niedzielę czynu partyjnego, który ogłosił Edward Gierek. Ludzie nie chcieli pracować w niedzielę, przyszli w sobotę do roboty, zrobili wykopy, a w niedzielę przyszli wygładzić i poświętować. W czynie społecznym wybudowano ten Ośrodek. W 1985 r. na wiosnę przenieśliśmy się do tego nowego budynku. Był nim też gabinet dentystyczny (choć w starym Ośrodku też był), punkt apteczny, poradnia dla dzieci. Dentystką była p. Ozimkowa, potem Bauman. W Ośrodku tym pracowałem aż do przejścia na emeryturę.

Bardzo dziękuję za rozmowę
Rozmawiał: Adam Łazar

Najnowsze wpisy
zostaw odpowiedź
Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

450-lecie Oleszyc
Zobacz pełny kalendarz
Nasz patronat
Często czytane