W środę, 29 kwietnia, lubaczowski Rynek stał się miejscem solidarności i pomocy. Mieszkańcy miasta oraz powiatu odpowiedzieli na apel organizacji prozwierzęcych i w wyjątkowy sposób pożegnali Łukasza Litewkę – społecznika znanego z wielkiego serca dla skrzywdzonych czworołapów.
Spotkanie miało charakter spontanicznej karmy, która przerosła oczekiwania organizatorów. Na placu pojawili się sympatycy zwierząt, często w towarzystwie swoich pupili, co nadało wydarzeniu bardzo osobisty charakter. Dzięki hojności uczestników udało się zebrać znaczną ilość wysokiej jakości karmy, która teraz trafi do podopiecznych lokalnych fundacji i stowarzyszeń.
W akcji wzięli udział przedstawiciele Stowarzyszenia Lubaczowskie Serce dla Zwierząt, fundacji Wystarczy chcieć oraz grupy Ja w sprawie kota. Oprócz przekazywania darów, uczestnicy mieli okazję do rozmów o adopcji i codziennym wspieraniu bezdomnych psów i kotów. Zgromadzona karma zasili zapasy organizacji zajmujących się zwierzętami chorymi i osłabionymi, co było bezpośrednim nawiązaniem do misji, której za życia oddany był Łukasz Litewka.







A co zrobił dla ludzi?
Nie bez kozery jak mowił w wywiadzie u Żurnalisty, że w Sejmie mówili o nim ,,ten od zbiórek”. Zresztą wystarczyło zobaczyć w telewizji jakikolwiek program o śmierci cyz pogrzebie Łukasza Litewki, żeby usłyszeć co zrobił dla ludzi. A zrobił dużo.