W sobotnie popołudnie, 16 sierpnia, Jakub Orłów – pochodzący z Narola ultramaratończyk – dotarł do Świeradowa-Zdroju. Zakończył on tym samym 1100-kilometrową trasę z charytatywnym przesłaniem.
Przypomnijmy, że Jakub wyruszył w swój imponujący bieg łączący Główny Szlak Beskidzki i Główny Szlak Sudecki, 2 sierpnia o godzinie 6:00 rano. Biegnąc samotnie, ale z nieocenionym wsparciem zespołu, który mu towarzyszył, podjął nie tylko sportowe wyzwanie, ale także cel charytatywny. Mowa o zbiórce środków na leczenie małego Miłosza, chłopca po ciężkich operacjach serca, wymagającego stałej rehabilitacji.
– Celem tego biegu nie było badanie moich granic możliwości, lecz głęboka podróż w głąb samego siebie. Pokonując kolejno Karpaty: Bieszczady, Beskid Niski, Beskid Sądecki, Gorce, Beskid Żywiecki, Beskid Śląski, „łącznik śląski”, a następnie Sudety: Góry Złote, Masyw Śnieżnika, Góry Bialskie, Góry Opawskie, Góry Izerskie oraz Karkonosze, Rudawy Janowickie, Góry Kamienne, Góry Sowie, Góry Bardzkie — szukałem odpowiedzi na pytanie, jakim ultramaratonczykiem jestem i z czego jestem zbudowany. Biegłem dla małego Miłosza, który na co dzień jest odważniejszy niż my wszyscy na górskich ścieżkach i z radością w oczach pokonuje trudności zdrowotne – czytamy w mediach społecznościowych.
Choć Jakub tym samym zamknął 1100-kilometrową trasę, która – jak sam przyznaje – była nie tylko fizycznym wyzwaniem, ale także podróżą w głąb siebie, to zbiórka na leczenie Miłosza wciąż trwa. Wpłat można dokonywać za pośrednictwem platformy zrzutka.pl.
Oto trasa, którą pokonał Jakub:






