W sobotnie (25.09) popołudnie w budynku muzealny Zespołu Cerkiewnego w Radrużu obył się wernisaż wystawy „Bruśnieńskie Krzyże Przydrożne. Historia w kamieniu”.

Ekspozycja prezentuje czarno-białe fotografie wykonane techniką tradycyjną, które ukazują fenomen przydrożnych krzyży bruśnieńskich, których autorem jest Tomasz Stelmaski – absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

Wystawa została przygotowana przez Towarzystwo Tradycji Akademickiej, we współpracy z Muzeum Kresów w Lubaczowie, a głównym partnerem operacyjnym jest Fundacja Dziedzictwa Kulturowego. Ekspozycja jest elementem projektu „Fenomen sztuki kamieniarskiej ze Starego Brusna na Roztoczu”, dofinansowanego ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu w ramach programu Narodowego Centrum Kultury „EtnoPolska 2021”.

Galeria zdjęć z wernisażu, fot. Tomasz Michalski.

9 komentarze

  1. Szanować trzeba ale to już przechodzi w lekką paranoję. Radruż, Brusno i cerkwie, cerkwie i cerkwie. Mamy tutaj tylko pamiątki sakralne? A co z resztą historii na naszej ziemi? A no jeszcze bazgroły ołówkowe i ikony z cerkwi możemy zobaczyć w Muzeum Kresów. A coś o dokonaniach ludzi z Lubaczowa? Jak ratowanie i bronienie kraju. Nikt z mieszkańców nawet nie ma pojęcia jak wyglądały tu czasy okupacji, lata międzywojenne a nawet powojenne lata 50-70. Idźcie w pierony z taką historią przekazywaną w kółko o tym samym.

      • Polska była krajem wielokulturowym i bardzo tolerancyjnym. Razem obok siebie żyli, szanowali się, wspólnie przeżywali radość i smutek obywatele różnych nacji. To było dawno. Gdzieś w czasoprzestrzeni pojawiła się wojna, gdzie władcy tego świata specjalnie podjudzali jednych przeciwko drugim, aby im było łatwiej walczyć, niszczyć, zabijać.
        Dzisiaj mamy wspomnienia po wielokulturowości, między innymi w postaci kamiennych krzyży przydrożnych z inskrypcjami zapisanymi cyrylicką, cerkwie, które dzisiaj służą za kościoły katolickiej, synagogi, które służą lokalnej ludności, kościoły, zbory, jak i zwyczaje, kuchnię, zapożyczenia językowe, nazwiska obcobrzmiące …
        Czytając dzisiejsze komentarze nasuwa się jedna myśl – brak tolerancji, bak poszanowania , hejt i zaściankowość.
        Przykre to, ale prawdziwe.

        • Pierwsza „wielokulturowość” zakończyła się zaborami, w których inne niż polskie „kultury” stanęły po stronie zaborców, zaś „wielokulturowość” II RP okrwawiona zamachami OUN miedzy innymi na ministra Pierackiego czy posła Hołówkę, zakończyła sie witaniem Wehrmachtu przez Ukraińców i Armii Czerwonej przez Żydów. A w dalszej kolejności ludobójstwem UPA na Polakach i deportacjami Polaków wskazanych przez mniejszość żydowską NKWD na dalekie stepy czy sybir. Tak Polacy wychodzili na tolerancji i wielokulturowości przez wieki wiec nie opowiadaj bajek o mitycznym „jednorożcu”.

          • Zapomina Pan tu wspomnieć, że te wszystkie sytuację historyczne związane były z zewnętrzną militarną czy polityczną interwencją, która wzniecała animozje. My sobie żyliśmy względnie spokojnie, komuś się ten spokój nie podobał. Idąc tym tropem,… Pan jest tym kimś z zewnątrz, komu względny spokój i tolerancja nie pasuje i chce wzniecać niepokoj. Po co? Poddał się Pan nieświadomie manipulacji obcej politycznej siły ze wschodu? Szanujmy się i innych, nie wchodźmy komuś do jego świata, zajmijmy się swoim domem, nie czyimś.

          • Jak brakuje argumentów miłośnikom miłości wielokulturowej, to pozostaje magiczny tłuczek w postaci obcej politycznej siły ze wschodu. Widzę, że dla Pana historia to manipulacja a fakty jakie fakty? tym gorzej dla faktów. Stara dobra szkoła Doncowa.

          • Czy to oznacza, że nie ma pan żadnych argumentów? Bo to co do tej pory szanowny pan napisał, to bliżej nieokreślony lęk przed czymś nie do końca poznanym. Taka jazda na sloganach skrótach myślowych i politycznej propagandzie, w którą sami politycy nie wierzą, ale gawiedź już jest gotowa za te propagandę innych zarżnąć, choćby słowem, choćby lękiem

zostaw odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here