„Przemytnicy” – książkowy debiut Konrada Janczury z „ciemną stroną” naszej okolicy w tle

16

Początkiem czerwca, nakładem wydawnictwa Ha!art, ukaże się powieść „Przemytnicy”. To debiut pochodzącego z Lubaczowa Konrada Janczury, który przedstawia dość srogi obraz naszej okolicy.

Fot. Konrad Janczura.

– Dwóch chłopaków z małej wsi koło Lubaczowa stawia pierwsze kroki w zawodzie przemytnika. W bagażniku granatowego passata wożą przez ukraińską granicę papierosy Prima, wódkę Chlibnyj Dar, cukierki, chałwę i ketchup. Sensej, lokalny rekin biznesu, próbuje wciągnąć swoich podopiecznych na wyższy poziom. W grę wchodzi tajemnicza przesyłka od Eda z Przemyśla… Przemytnicy to nie tylko thriller o prowincjonalnej mafii, ale i obraz podkarpackiej prowincji – anarchicznej i niechętnej obcym – czytamy na stronie wydawnictwa Ha!art.

Sam autor równie srogo ocenia swoje doświadczenia z życiem w naszej okolicy.

– Wychowałem się w Lubaczowie i Oleszycach, dojrzewałem tu. Od kiedy pamiętam, zawsze doświadczałem tu ambiwalencji uczuć: bardzo ceniłem sobie emocjonalność i empatię zwykłych ludzi z tego regionu, gardząc jednocześnie cynizmem lokalnej władzy. Spotkałem tu wiele osób, które mając odrobinę władzy, nie liczą się oni ani trochę z dobrem ludzi, których los mają w swoich rękach. Nikt nie nazywa miejsc, gdzie ludzie zimą wyrywają buraki za 8 zł/h obozami pracy, a tym właśnie one są. O tym jest moja książka – o pułapce, w której tkwi wielu mieszkańców polskiej prowincji. Ale nie tylko. Starałem się pokazać w niej również cały lokalny koloryt życia – mówi Konrad Janczura.

„Przemytnicy” Konrada Janczury zadebiutują 2. czerwca br. nakładem wydawnictwa Ha!art.

reklama
Ten baner wyświetlono 2 128 705 razy.

16 KOMENTARZE

  1. Książkę napisał gość który wstydzi się swojego pochodzenia. A najbardziej jest dumny że uciekł do dużego miasta. Do dużego miasta w ktorym nie musiał dorastać, nie zmagał się z problemami zamieszkiwania na „złej” dzielnicy. Tylko przyjechał na „gotowe” wychowany z dala od szarości kamienic i szarych bloków. Robi karierę karmiąc lubaczowskie dzieciaki nienawiścią do własnego pochodzenia.

    • Nie zazdroszczę mu kariery – bo życie z pisania to trudny kawałek chleba. Roz@#€%&a uczucia sposób i temat jaki podejmuje.
      On nie ma pojęcia z jakimi problemami muszą zmagać się dzieciaki w dużym mieście. Demonizuje problemy lubaczowskiej młodzieży do rangi „bólu istnienia” z domieszką mesjanizmu. Zaraża was tą niechęcią do waszej „małej ojczyzny”.

  2. Wydaje mi się, że warto może poczekać z oceną książki do jej wydania…

    Do PtR czy też I n k o…
    Nie przesadzaj… Porównywanie Polski do Ukrainy zwłaszcza w jej obecnej sytuacji… Fantastyka… No chyba, że jesteś Ukraińcem i chcesz się podbudować…
    Pozdrawiam

  3. Orion – jesteś tłuczek. Gdyby nie takie osobniki jak Ty, to w ogóle bym nie słyszał o takich muzykantach jak Enej.

    Wracając do książki, jestem zachwycony lekturą, fantastyczne pióro, od dziś Lisia Krowica to stolica.

zostaw odpwiwedź

Please enter your comment!
Please enter your name here