SN: „Grupa lubaczowska rządzi przejściem w Korczowej”

0
fot. supernowosci24.pl

Super Nowości piszą o dziennikarskim śledztwie i odsłaniają tajemnice „grupy lubaczowskiej”, która ma rządzić polsko-ukraińskim przejściem w Korczowej

Jest takie znane porzekadło: „Im dalej w las, tym więcej drzew”. W przypadku naszego śledztwa dziennikarskiego dotyczącego celniczej „grupy lubaczowskiej” można by je sparafrazować na: „Im więcej piszemy, tym więcej się dowiadujemy”. Sypią się kolejne informacje, pseudonimy, opisy sytuacji z dnia dzisiejszego i sprzed lat. Jak na coś, czego nie ma, „grupa lubaczowska” jest bardzo dobrze znana i chętnie o niej opowiadają celnicy, a także zwyczajni „cywile”, którzy o jej działaniach wiedzą od dawna – można przeczytać na stronie supernowosci24.pl.

„Szrama”, „Maniek” , „Czempion”, „Brudas”, „Mecenas” – to kolejne gwiazdy z „grupy lubaczowskiej” przedstawione w artykule Moniki Kamińskiej. Grupy, której istnieniu na korczowskim przejściu granicznym niektórzy zaprzeczają. Inni przeciwnie, nie tylko „wierzą” w to, że „lubaczowiacy” rządzą przejściem, ale potrafią nawet opowiedzieć, jak działała kiedyś i działa teraz.

Według relacji informatorów gazety, „grupa lubaczowska” miała powstać zaraz po otwarciu korczowskiego przejścia granicznego. A tworzyć ją mieli funkcjonariusze celni z Lubaczowa i okolic. Padały już takie pseudonimy, jak „Car”, Matołek” i „Bracie”. Po tym, jak ktoś zaczął pisać dokładne donosy na temat działania grupy, miała ona zostać rozbita, a jej członkowie „rozparcelowani” do innych oddziałów celnych przemyskiej Izby Celnej. Niedawno jednak, jak zostaliśmy poinformowani, „lubaczowiacy” triumfalnie powrócili na przejście w Korczowej – pisze autorka artykułu.

“Szrama” i “Maniek” działają razem od lat

„Szrama” był przed laty kierownikiem zmiany. Jego podwładny „Maniek” miał szukać „ofiary” z większą ilością kontrabandy. – Szło głównie o cygary i alkohol – mówi kolejny „wtajemniczony” w sprawy „lubaczowiaków” celnik. Opowiada, jak „Maniek” złapawszy „ofiarę” odprowadzał ją do „Szramy” i posłusznie znikał. – A „Szrama” uświadamiał delikwentowi, że zabiorą mu samochód służący do przemytu i zapłaci wysoką grzywnę – tłumaczy funkcjonariusz. – Wystraszony przemytnik zwykle proponował sporą kasę za „odpuszczenie winy” – wspomina. Kasa miała trafiać do kieszeni „Szramy „, a on łaskawie dzielił się z „Mańkiem”. Tak to działało 10 lat temu – wspominają funkcjonariusze celni. – Teraz troszkę hierarchia się pozmieniała, ale ludzie są ci sami  i wiedzą, co robić – dodają z przekąsem. Celnicy opowiadają, że „Maniek” teraz może kontrolować „Szramę”, bo awansował. Ale tego nie robi, bo przecież pamięta, kto się z nim dzielił. Teraz on się dzieli, na przykład informacjami, kiedy będzie nieczynny rentgen. – „Szrama” dobrze wie, jak tę informację wykorzystać, a kasa płynie – opowiada celnik, który sam o sobie mówi, że ma okazję to wszystko obserwować. – Ręka rękę myje, „lubaczowiak lubaczowiaka” kryje – dodaje.

– A co wyprawiają „Brudas” i „Mecenas”! – wtóruje mu kolega. – Biorą kasę od przemytników jeszcze przed załatwieniem sprawy. Jeśli nie załatwią, to i tak nie oddadzą – relacjonuje kolejny celnik. –  Po przejściu błąkają się oszukani przez nich Ukraińcy i wypytują, kiedy „Brudas” i „Mecenas” będą w pracy. Żenada, człowiek oczami świeci za takich  – dodaje.

Źródło: www.supernowosci24.pl


zostaw odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here