Wciąż nieznane są losy pochodzącej z Cieszanowa Małgorzaty Szabatowskiej, która zaginęła w Krakowie trzy miesiące temu.

0
Małgorzata Szabatowska

Czy zaginiona trzy miesiące temu Małgorzata Szabatowska została uprowadzona? Taką wersją jako jedną z prawdopodobnych bada krakowska prokuratura – pisze dzisiejsza Gazeta Wyborcza w Krakowie.

Małgorzata Szabatowska, 31-letnia pracownica Eurobanku, zaginęła w połowie listopada. Po pracy jak co dzień wróciła do swojego nowego mieszkania na krakowskim Kurdwanowie, do którego wprowadziła się trzy miesiące wcześniej. – Mówiła, że nie ma żadnych planów na wieczór, jedynie wyjście na zakupy. Ale na drugi dzień nie pojawiła się w pracy, nie odbierała telefonu. Miałam klucze do jej mieszkania, więc poszłam sprawdzić, co się z nią dzieje – opowiadała wówczas „Gazecie” przyjaciółka Małgorzaty, Magdalena. Dziewczyna podkreśla, że drzwi do mieszkania były zamknięte na dolny zamek, inaczej niż zwykle. W środku znalazła talerz z niedojedzonym obiadem, na wpół rozpakowane zakupy. Zostały również płaszcz, buty, szalik i czapka, w których była w pracy.

Od czasu zgłoszenia zaginięcia przez rodzinę śledczy starają się ustalić, co działo się z dziewczyną w dniu zaginięcia. W mieszkaniu, które policjanci sprawdzili specjalnymi lampami UV, nie znaleziono śladów krwi. Logowania jej telefonu komórkowego wskazały, że Małgorzata mogła przemierzyć trasę z domu do „zakopianki”, a sygnał urwał się w okolicach Zakrzówka. Ale chociaż policjanci dwukrotnie przeszukali teren zalewu, nie natrafiono na żaden trop. Zrezygnowano wtedy z poszukiwań w wodzie ze względu na wyjątkowo zamulone dno zbiornika oraz zimową aurę, która utrudniałaby pracę płetwonurków. Mimo to prokuratura się nie poddaje. – Rozważamy jeszcze przeszukanie zalewu za pomocą specjalnego sonaru używanego m.in. przez strażaków. Jeżeli urządzenie zdoła pokonać barierę gęstego szlamu zalegającego na dnie, będziemy mogli sprawdzić półki skalne, który je pokrywają – mówi prowadzący śledztwo prokurator Aleksander Lipner z Prokuratury Rejonowej w Podgórzu.

Cały artykuł na www.krakow.gazeta.pl

zostaw odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here