Wracamy do sprawy niezidentyfikowanego obiektu latającego, który w środę (21.10) został znaleziony na osiedlu Mazury w Lubaczowie. Do naszej redakcji docierają kolejne informacje od czytelników. Na dachu budynku znajdującego się na posesji, gdzie odnaleziono drona, widoczne jest uszkodzenie. Z kolei mieszkańcy Budomierza i Lisich Jam relacjonują, że wcześniej obserwowali na niebie obiekt, który nie tylko przelatywał, ale prawdopodobnie krążył nad okolicą.
Dron mógł uderzyć w dach budynku
Na posesji, na której w środę znaleziono nieuzbrojony płatowiec (dron), znajduje się budynek będący w trakcie budowy. Na którym widać niewielkie wgniecenie pokrycia dachowego.
Jak wynika z relacji świadków, uszkodzenia tego wcześniej nie było. Może to wskazywać, że obiekt przed upadkiem na ziemię uderzył w dach budynku. Na razie nie jest jednak jasne, czy wgniecenie rzeczywiście powstało w wyniku kontaktu z dronem.
Dron widziany wcześniej w Budomierzu i Lisich Jamach?
To jednak nie wszystkie informacje, jakie dotarły do naszej redakcji. Z relacji czytelników wynika, że w środę w godzinach popołudniowych obiekt przypominający drona miał być widziany także w Budomierzu, a niedługo później w Lisich Jamach. Według ich relacji wyglądało to tak, jakby obiekt krążył nad okolicą, a nie jedynie wykonywał przelot w jednym kierunku.
Żandarmeria Wojskowa ujawnia wyniki wstępnych oględzin drona
Żandarmeria Wojskowa poinformowała o wynikach czynności przeprowadzonych pod nadzorem prokuratora Działu do Spraw Wojskowych Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów.
Jak przekazał rzecznik prasowy Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej ppłk Dariusz Rozkosz, przeprowadzone czynności pozwoliły wyeliminować zagrożenie radiologiczne, biologiczne i chemiczne. Wykluczono również zagrożenie związane z obecnością materiałów wybuchowych.
Wstępne ustalenia wskazują, że znaleziony obiekt to niewielkich rozmiarów płatowiec wykonany ze styropianu, nieuzbrojony i pozbawiony cech bojowych.
Decyzją prokuratora obiekt został zabezpieczony przez Żandarmerię Wojskową i przekazany do dalszych badań laboratoryjnych. Mają one pomóc w dokładnym ustaleniu charakteru znalezionego urządzenia.
Pochodzenie obiektu nadal niewyjaśnione
Przypomnijmy, że w środę po godzinie 13:00 lubaczowscy policjanci otrzymali zgłoszenie o znalezieniu na niezamieszkałej posesji obiektu przypominającego bezzałogowy statek powietrzny. Na miejscu interweniowały liczne służby, w tym policja, straż pożarna oraz Żandarmeria Wojskowa. O zdarzeniu powiadomiono również ABW, SKW i prokuraturę. Według dotychczasowych informacji w zdarzeniu nikt nie został poszkodowany. Pochodzenie obiektu oraz okoliczności jego upadku pozostają przedmiotem ustaleń.

Lisich Jamów czy Lisich Jam?
Ten artykuł nie jest śmieszny, ale jest kompromitujący. Nawet jeśli uderzył to co z tego? Co to zmienia? Co to w ogóle za uszkodzenia? Druga sprawa – zweryfikowaliście to co ci ludzie powiedzieli? Czy tak po prostu beztrosko sobie wrzuciliście informację, że to coś ze styropianu przeleciało i krążyło sobie nad Lisimi Jamami? O ile ludzie teraz różne teorie wymyślają – to wy powinniśmy pilnować prawdy, a sami szerzycie dezinformację. Skandaliczne zachowanie.
Rozumiemy, że nie każdy musi być zainteresowany tym, czy obiekt uderzył w dach budynku i jaką trasą mógł się poruszać. Nie oznacza to jednak, że takie informacje są bez znaczenia.
Otrzymaliśmy informacje od czytelników, które zweryfikowaliśmy w rozmowach z tymi osobami i wyraźnie przedstawiliśmy jako relacje świadków.
Rolą lokalnych mediów jest nie tylko przepisywanie policyjnych komunikatów, ale również docieranie do świadków, zbieranie informacji i zadawanie pytań.
Dezinformacją byłoby przedstawienie niepotwierdzonych relacji jako pewników. My tego nie zrobiliśmy. Warto dostrzec tę różnicę, zanim zacznie się formułować tak poważne oskarżenia.
Wituś – proponuję trochę ochłonąć – od tego są media
Ktoś wchodząc czyścić komin zagiął blachę i już zaczynają się pierwsze roszczenia 🙂