W gęstwinach Nadleśnictwa Lubaczów bytuje drapieżnik, którego spotkanie oko w oko graniczy z cudem. Porusza się bezszelestnie, unika światła dziennego i wybiera najbardziej niedostępne fragmenty kniei. Mowa o żbiku, który wpał w oko leśnej fotopułapki.
Żbik europejski (Felis silvestris), bo o nim mowa, to jeden z najbardziej tajemniczych mieszkańców lokalnych lasów, a jego obecność jest najlepszym dowodem na wysoki stopień naturalności tutejszej przyrody. Choć na pierwszy rzut oka żbik może przypominać popularnego kota domowego, różni się od niego szeregiem cech morfologicznych. Charakterystyczny dla tego gatunku jest przede wszystkim gruby, puszysty i tępo zakończony ogon, na którym widnieją wyraźne czarne pierścienie. Przez grzbiet zwierzęcia przebiega ciemna pręga, a jego natura jest czysto drapieżna. Żbik to samotnik, który dba o swoje terytorium, znakując je poprzez drapanie kory drzew i pozostawianie substancji zapachowych.
Skryty tryb życia i nocne wędrówki
Leśnicy z Nadleśnictwa Lubaczów podkreślają, że żbik jest zwierzęciem niezwykle ostrożnym. Jeśli wyczuje obecność człowieka, natychmiast koryguje swoje trasy wędrówek, by uniknąć kontaktu. Badania prowadzone nad tym gatunkiem w Europie wykazują, że podczas jednej nocy osobnik potrafi pokonać dystans nawet kilkunastu kilometrów, patrolując swój rewir w poszukiwaniu pożywienia – głównie małych ssaków, ptaków i płazów.
Zima to jedyny czas, kiedy stosunkowo łatwo można potwierdzić jego obecność. Na śniegu pozostawia on tropy łudząco podobne do kocich, lecz zazwyczaj większe i zlokalizowane w miejscach, gdzie ludzka stopa pojawia się rzadko. Ostatnio niecodziennego gocia udało się „złapać” w obiektywnie leśnikom z Oleszyc. Teraz nagraniem pochwaliło się Nadleśnictwo Lubaczów.
Obecność żbika w naszych lasach to powód do dumy, ale i zobowiązanie do ochrony jego naturalnych siedlisk. Każdy powalony pień czy wykrot może służyć temu skrytemu wędrowcy za bezpieczne schronienie.




