Marznący deszcz przyczyną braku prądu w powiecie lubaczowskim

22

prad_lubaczowMarznący deszcz, który zrywa linie  średniego napięcia i powala drzewa jest przyczyną braku prądy w wielu miejscowościach naszego powiatu. Liczba gospodarstw, które pozbawione są energii elektrycznej ciągle się zmniejsza, bo odpowiednie służby cały czas pracują przy usuwaniu awarii.

Najwięcej awarii, jeśli chodzi o powiat lubaczowski, odnotowano w gminie Narol i Horyniec-Zdrój. Prądu nie ma także część mieszkańców gminy Oleszyce i Stary Dzików.

Warunki pracy służb PGE są bardzo trudne, ale przywracają oni do sprawności kolejne odcinki linii energetycznych i apelują do mieszkańców o cierpliwość.Na Podkarpaciu prądu nie ma najmniej 45 tysięcy mieszkańców – informuje Radio Rzeszów.


22 komentarze

  1. wiocha i tyle kto to widział żeby w XXI wieku po zamarzniętym deszczu prądu nie było, albo migał jak światełka na swięta. Chodzi o to że część lubaczowa podłączona jest do linii naziemnej która wędruje z Werchraty do lubaczowa przez lasy i tam gałęzie robią swoje. Dlaczego cały lubaczów nie jest podłączony do linii podziemnej? czego jescze tego nie przeprojektowano – kto zapłaci za zesute sprzęty przez „miganie” prądem. wczoraj numer 991 nie odpowiadał (sieć zajęta) należymy z prądem do regionu Tomaszów Lubelski. Zabierają wszystko z tego lubaczowa. Niedługo zlikwidujemy się sami. wracająć do prądu nie do pomyślenia – ale prawdziwe.

  2. Za jakiś czas dowiemy się, że wiejący wiatr przyczyną wstrzymania dostaw gazu, albo nadmierne nasłonecznienie przyczyną wstrzymania dostaw wody. A co mnie to obchodzi, że są jakieś „przyczyny”? Płacę na tych pasożytów oprócz tego, co zużyję, jakieś opłaty przesyłowe, zasyłowe, dosyłowe, wysyłowe. Państwo im pozwala na rąbianie mnie po kieszeni kolejnymi opłatami i podwyżkami stawek. Mi jest wsio rawno, czy dostarczają kablem, radiem, czy wożą w pojemnikach. Mam umowę, to mam mieć zapenioną dostawę – prądu, gazu, wody itp. A jak nie potrafią się wywiązać, to powinni płacić kary i to takie dotkliwe. Wystarczy popatrzeć ile zarabiają W PGNiG czy PGE, a lie zwykli użytkownicy tych dobrodziejstw. Brak nam obywatelom takiej determinacji, żeby się zorganizować, żeby tym pasożytom zajść za skórę. Godzimy się na ich dziadostwo, na olewanie naszych praw. Mocni to jesteśmy tylko w narzekaniu.

  3. Ludzie nie narzekajcie. Chwile nie mieliscie pradu i juz wielka afera. W niektorych gminach do tej pory nie ma ani wody ani prądu i jakos ludzie dalej funkcjonują. Pogoda jest jaka jest nikt na to nic nie poradzi trzeba się z tym pogodzic.

  4. wieloletnie zaniedbania rządów?? czy ty wiesz co ty piszesz?? przecież zarządca linii nie jest rząd tylko PGE i to w ich interesie powinno być zabezpieczenie strategicznych linii energetycznych…. zamiast puścić te linie pod ziemią i mieć spokój z gałęziami, drzewami czy oblodzeniem… a ta sytuacja powtarza się praktycznie przy okazji większej burzy czy opadów śniegu…

  5. Ja się zgadzam, że technicy z energetyki mają pełne ręce roboty, że pracują ponad siły w nadzwyczajnych sytuacjach (jak obecnie). Do nich trudno mieć pretensje, bo od nich nic nie zależy. Ale korporacje energetyczne, bajecznie bogate firmy, zatrudniające armie dyrektorów, prezesów, dojące obywateli przy przyzwoleniu władz, niewiele robią, aby trwale zażegnać kryzysowe sytuacje. Im się żyje bosko, bogato, wystawnie. A dużo znacie przypadków, żeby bogaty dostrzegał biednego poprzez zastawiony stół? Wiem, że to trochę demagogia, ale jako szary obywatel mam prawo tak to widzieć. Jakoś nie dostrzegam znaczących działań korporacji w celu poprawy istniejącego stanu rzeczy. Wybaczcie, wymiana latarni czy słupów na podrzędnych liniach niczego nie zmieni. A może by tak do ukochanej UE po znaczące pieniądze na poprawę infrastruktury energetycznej? Na pewno się nie da? Na pewno nie ma takich funduszy? Rozumiem, że miło się siedzi na skórzanym fotelu przy mahoniowym biurku i ciepłym kaloryferze. No i lepiej się nie wychylać, bo tylu jest chętnych na ten fotel, to biurko i ten kaloryfer…

  6. A może trzeba, bo jak historia pokazuje, w stanach zagrożenia jesteśmy silni, zwarci, gotowi do poświęceń. Wtedy polska racja stanu dominuje nad partykularyzmem partyjniackim, nad układzikami, szemranymi koalicjami i gównianymi rządami. Ale czy trzeba wojny, żeby ukrócić nieróbstwo, kolesiostwo i permanentne olewanie obywateli?

  7. Nie ma co aż tak narzekać. Nawet w Rzeszowie i w jego okolicach jest problem z prądem a tu już zaczynają się tematy polityczne i wychodzi taka abstrakcja, że deszcz spada i marznie to wina Tuska a poza tym coście chcieli zimą żeby padał ciepły deszczyk. Niestety taka jest zima i nie jedna taka będzie i problemy z energią też.

  8. ja doskonale rozumiem… Dla niewiedzących czy wy wogole wiecie ile kosztowało by puszczenie lin energetycznych ziemia..zastanawialiście sie nad tym ??? w naszych rejonach nie ma dwie trzy linie jest o wiele wiecej a tereny przez jakie przechodza linie sa bardzo trudne… Autem mozna dojechac do nie których miejsc tylko a tam gdzie nie dojedzie autem trzeba nawet z buta isc 10 km a to po sniegu zajmuje troche czasu a gdzie pila sprzet wszystko reszte ???

zostaw odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here