ŻP: U narolskich gołębiarzy… pokój i miłość

1
fot. zycie.pl

Znanym w gołębiarskim światku powiedzonkiem jest stwierdzenie, że w danym locie leci pięćdziesiąt procent gołębia i pięćdziesiąt procent hodowcy. To drugie pięćdziesiąt procent to właśnie charakter, wiedza i starania właściciela.

Choć do Śląska nam trochę brakuje, nie będzie przesadą stwierdzenie, że Narol to podkarpackie zagłębie gołębiarzy. Działają tu bowiem aż dwie sekcje ogólnopolskiego związku hodowców gołębi pocztowych. Co takiego jest w szaro-błękitnych ptakach, że ich miłośnicy oddają im serce, duszę i wcale niemałe pieniądze, opowiada prezes jednej z sekcji, Mariusz Eisenbardt: – Gołębie są niesamowicie inteligentne! I wierne – przywiązują się do właściciela jak pies. Kiedy idę karmić swoje, zawsze radośnie nade mną krążą. Nie, nie z powodu karmy. Wiem, bo kiedy idę bez karmy, krążą też… Nie bez powodu mówi się przecież o gołąbkach pokoju, gołąbkach miłości. To wszystko w nich jest! Gołąb potrafi się przymilić jak żona do męża, kiedy czegoś chce. A kiedy jest zły, bokiem człowieka obchodzi, dąsa się…
Stadko Mariusza Eisenbardta nie jest w okolicy najliczniejsze, ale właściciel chlubi się tym, że hoduje gołębie najbardziej cenionych ras – janseny i mulemansy. Drugim powodem do dumy hodowcy jest ubiegłoroczny rekord jednego z podopiecznych: trasę ze Szczecina do Narola pokonał w czasie 11 godzin i 30 minut – to krócej niż samochodem czy pociągiem!

Sezon lotowy – czyli czas kiedy odbywają się loty – trwa zazwyczaj od początku maja do połowy albo i do końca lipca. Dla gołębia to najlepszy czas dla intensywnego wysiłku. Hodowcy wywożą je wówczas do wcześniej ustalonych miejsc, wypuszczają, włączają zegary i wracają do domów. W ubiegłym roku głośnym echem wśród polskich gołębiarzy odbił się lot z Rzymu. Narolskie gołębie – a jakże – też brały w nim udział.

Pełna treść artykułu dostępna w bieżącym wydaniu Życia Podkarpackiego, źródło: www.zycie.pl


1 komentarz

zostaw odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here