Lubaczowski „ogólniak” wśród najlepszych!

37
LO Lubaczów

Po raz kolejny młodzież Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki w Lubaczowie udowadnia, że może śmiało równać się z młodzieżą z dużych miast i nawet ucząc się w szkole „na prowincji” jest w stanie osiągnąć wyniki wyższe od średniej krajowej.

W tym roku LO może pochwalić się zdawalnością na poziomie 94%! Średnia zdawalność w liceach ogólnokształcących w kraju wyniosła 89%, a w powiecie 86% (LO przy ZS w Lubaczowie: 78%, LO w Oleszycach: 43%). Sukces cieszy tym bardziej, że młodzież przyjmowana do LO pochodzi z całego powiatu i nie jest „wyselekcjonowana” jak ma to miejsce w renomowanych liceach rzeszowskich lub przemyskich, które przyjmują jedynie gimnazjalistów z najlepszymi świadectwami.

Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki w Lubaczowie od lat kształci na wysokim poziomie a wyniki uzyskiwane przez uczniów tej szkoły są corocznie wyższe średnio o ok. 10% od pozostałych ogólniaków z powiatu. Również porównując je z wynikami krajowymi lubaczowska młodzież nie ma się czego wstydzić. Z roku na rok odsetek sukcesów jest coraz wyższy. Według danych Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Krakowie za rok 2010 i 2011 (na chwilę obecną brak danych o roku 2012) „LO Kościuszki” jest jedyną szkołą w powiecie gdzie zdaje się tak wiele przedmiotów na poziomie rozszerzonym, co bezpośrednio przekłada się na możliwość dostania się na studia. Dzięki temu co roku młodzi mieszkańcy naszego powiatu mogą pochwalić się indeksami najbardziej renomowanych szkół wyższych (Uniwersytet Jagielloński, Uniwersytet Warszawski, AGH, WAT, akademie medyczne i politechniki) i studiować na wymarzonych kierunkach.

Więcej informacji o placówce na stronie lo-lubaczow.pl

Dane na podstawie www.oke.krakow.pl

Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego
w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki „Mamy szansę – dajemy szansę”
Priorytet IX Rozwój wykształcenia i kompetencji w regionach,
Działanie 9.5 Oddolne inicjatywy edukacyjne na obszarach wiejskich.

efs_kapital_ludzki

elubaczow.com, PT

Ten baner wyświetlono 703 413 razy.

37 komentarze

  1. Nic dziwnego. Z takimi nauczycielami jak Prof. Ciemięga czy Prof. Roczniak, Prof. Urbanem nie może być inaczej. Świetna szkoła. Wiem, bo ukończyłem i miałem ten zaszczyt być przez nich uczonym. Pozdrawiam cała kadrę i uczniów.

  2. Za Wikipedią: Profesor (tytuł zwyczajowy)
    W Polsce w szkołach średnich, zwłaszcza w liceach ogólnokształcących tradycyjnie nazywa się wszystkich nauczycieli profesorami, choć formalnie posiadają oni zwykle tytuł zawodowy magistra.

  3. śmiechu warte – zapytajcie tych co studiują na UM ile kasy wydali na korki, jeśli chodzi o biologię to tylko p. Walicka nie ma się czego wstydzić BRAWO ona jako jedyna stara się i cieszy gdy jej uczniowie dostaną się na UM,

  4. Sprawdźcie sobie dokładnie o co chodzi lo-lubaczow.pl – tu jest 94% ale z przedmiotów obowiązkowych i na poziomie podstawowym, „faktycznie” z tą maturą na pewno dostaną się na wymarzone kierunki, może LO pochwaliło by się wynikami z matury rozszerzonej? z tych, które naprawdę są potrzebne do dostania się np. na WAT lub UM

  5. Powiem wam z doświadczenie studia itd większość z was będzie sobie mogła wsadzić w dupe. Czasami lepiej skończyć zawodówkę niż jakieś drugorzędne studia. Pozatym do pracy w Anglii „na zmywaku” wiedza specjalistyczna wam się nie przyda. Możecie jeszcze liczyć na znajomości, ale jak ich nie macie…… to pakuj mandżur i wypad

  6. na UM dostałam się z paluszkiem w …. uchu, a wcale nie chodziłam na korepetycje. jak się chce to można zdać fantastycznie maturę z wiedzą „licealną”. wielki ukłon w stronę pani Lucyny Lenart i podziękowania za dobre przygotowanie :)

  7. Nauczyciel nie jest od tego, żeby wbić wam wiedzę do głowy. Jego zadaniem jest ukierunkowanie waszego rozwoju i pomoc w tym rozwoju. Nie ma takiego człowieka, który z mongoła zrobi omnibusa. Przekonacie się o tym na studiach. Są ludzie, którzy dążą do celu i znają ten cel oraz ludzie, którzy chcą mieć tytuł magistra. Ci pierwsi odniosą w życiu sukces. Ci drudzy będą aspirować do wykonywania takich zawodów, o jakich pisze Mohort.
    W życiu skończy się losowanie szczęśliwego numerka czy tłumaczenie, że mnie nie było w szkole, gdy o tym mówiono. Ale tego trzeba doświadczyć samemu. Nie darmo po dziś dzień aktualne jest przysłowie „Człowiek uczy się na własnych błędach.”

  8. O wynikach matur można sobie poczytać na stronie Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej http://www.oke.krakow.pl/inf/staticpages/index.php?page=20051012153316788 i poczytać oprócz wyników procentowych pozostałe, niepełne jeszcze omówienia. I tak trudno wydać sąd o szkole. Trzeba by zobaczyć, co uczniowie umieli na początku i sprawdzić wiele innych czynników. Mówi się o dobrych szkołach, a tam przyjmuje się uczniów,którzy mają po egzaminach gimnazjalnych np. średnie wyników 87% i więcej, sukcesy w różnych konkursach, itp. Łatwiej uczyć takich uczniów czy trudniej? Dobry nauczyciel to taki, który pokaże niespecjalnie zdolnemu dzieciakowi, że można coś osiągnąć i że świat jest ciekawy czy taki, który ma laureatów? Jak to zmierzyć?

  9. „Dobry” nauczyciel to taki, który ma laureatów, jest to wymierna jego nauczania, jego pracy. Nauczyciel ma nauczyć, a ciekawy świat niech pokazuje ojciec, matka. Prawdą jest też to, że żeby mieć osiągnięcia trzeba trafić na „dobry grunt” :-) jak tu wcześniej ktoś napisał – nie z każdego da się zrobić omnibusa. Dodam jeszcze,że człowiek nie tylko uczy się na własnych błędach ale uczy się przez całe życie!

  10. a – nie mogę się z tobą zgodzić, że tylko liczba laureatów świadczy o jakości nauczania. Przeważnie Ci uczniowie, którzy coś osiągają w konkursach to „sami chcą” się uczyć i nauczyciel może im ewentualnie delikatnie pomóc. Moim zdaniem dobry nauczyciel to ten, który jest w stanie nauczyć tych co „nie chcą” – bo nie lubią przedmiotu, bo mają braki itp – tu jest dopiero pole do popisu. To nie sztuka żeby przeprowadzić przez maturę / konkurs dobrego ucznia, sztuką jest pomóc tym słabym – po tym można poznać kunszt nauczyciela. I prawda jest taka, że Ci słabsi po czasie potrafią to docenić, ci „dobrzy” rzadko…

  11. Liczba laureatów, wyniki matur, inne osiągnięcia to jest wymierna pracy nauczyciela, to to,co się składa na prestiż szkoły.
    Nie uważam,że nie jest sztuką przeprowadzenie do matury, to wysiłek z obu stron, i nauczyciela i ucznia.

  12. Jak dla mnie szkoła świetna, po ukończeniu jej bez żadnych korepetytorów dostałam się na wymarzone studia, czego i innym życzę. Profesorowie bardzo profesjonalni, a zarazem przyjaźni, szkoła przyjemna, ale również wymagająca! Jeśli ktoś lubi i chce się uczyć to polecam serdecznie, bo naprawdę warto!

  13. Skoro do szkoły przychodzi w większości motłoch, więc co niektórzy lepsi i obniżają poziom, brylując i tak na tle szarzyzny. Z kolei chełpienie się wątpliwej jakości sukcesami jest patrząc z perspektywy absolwenta wręcz przykre oraz niedorzeczne.

  14. b – może nie wszyscy sobie radzą idealnie… ale ile osób dostało się tam gdzie chciało? Zresztą pokaż mi taką szkołę gdzie 100% dostaje się na same renomowane uczelnie? Chwała tym słabszym za to, że nie siedzą na d… tylko próbują coś ze sobą zrobić. A ci co tak tu krytykują to pewnie same orły po UJ? żenujące

  15. b – może nie wszyscy sobie radzą idealnie… ale ile osób dostało się tam gdzie chciało? Zresztą pokaż mi taką szkołę gdzie 100% dostaje się na same renomowane uczelnie? Chwała tym słabszym za to, że nie siedzą na d… tylko próbują coś ze sobą zrobić. A ci co tak tu krytykują to pewnie same orły po UJ? żenujące

  16. ola – oczywiście, że masz ację, moje dwie wypowiedzi były pod komentarz xxx aczkolwiek i w tej wypowiedzi jest trochę racji, prawda jest taka, że choćby 100% nauczycieli było z powołaniem a uczniowie nie zechcą się uczyć to sukcesów nie będzie (najbardziej ubolewam nad tymi, którzy nie chcieli się uczyć lub nie koniecznie są zdolni a opowiadają na jakiej to oni uczelni studiują i jakie to nie renomowane kierunki – pytanie jednak ile za to płacą ?????)

  17. Wiem, że to nie właściwe miejsce na ten APEL ale spróbuję, a mianowicie chodzi mi o stronę Gimnazjum nr 1 w Lubaczowie – Menu jest napisane taką czcionką, że naprawdę trzeba się dobrze wpatrywać i skupić aby odczytać – nie należę do osób słabowidzących, i nie piszę tego aby się czepiać, chcę tylko tą drogą ew. zwrócić uwagę administratorowi tej strony.

  18. Prawda jest taka, że uczniowie tej szkoły dostają jedynie zagadnienia i uczą się w domu sami. Nie zawsze, ale w większości przypadków. No i korepetycje są nieodłącznym elementem, jeśli ktoś planuje studia w Krakowie czy Warszawie.

  19. Niestety nie ma takiej szkoły (ani takiego nauczyciela) w Polsce, która uczyłaby bez udziału/wysiłku uczniów. Sukces zależy głównie od ucznia – jego chęci i możliwości. I tutaj chyba nikt nie zaprzeczy? Jeżeli ktoś ma ambitne plany na przyszłość MUSI uczyć się więcej, również sam bo niestety w tych czasach nie ma innego wyjścia. Kończąc szkołę i zaczynając życie zawodowe, bardzo często trzeba podnosić kwalifikacje czyli wiedzę i za to płacić.
    Co do korków, to nie jest to zjawisko charakterystyczne tylko dla Lubaczowa. Również uczniowie z „dobrych” szkół krakowskich, warszawskich, rzeszowskich płacą za dodatkowe lekcje, i nie bądźcie obłudni mówiąc, że jest inaczej. Już nawet Ci bardziej świadomi i ambitni gimnazjaliści korzystają z dodatkowych płatnych korepetycji.
    Inna sprawa jest taka, że 70% uczniów, którzy chodzą na korki tracą czas, a robią to z kilku powodów: 1. jest to modne (wszyscy w klasie chodzą to ja też chcę), 2. rodzicom zależy – bo jest to modne (córka Kowalskiego chodzi, to ja swojej nie poślę?), 3. rodzicom zależy – bo wtedy nie muszą pomagać swoim pociechom, mogą zająć się czymś „przyjemniejszym” 4. jak chodzi się na korki to można „poszaleć” na lekcjach – przecież jak pójdę na korki to i tak mi wytłumaczą o co chodzi. Tak naprawdę tylko nieliczna grupa korzysta z korków tak jak powinna – tzn poszerza lub systematyzuje swoją wiedzę. Większość świetnie się bawi na lekcjach, udowadnia jaki z niego „kozak”, a potem na korkach nadrabia zaległości. Większość absolwentów sprzed kilku/kilkunastu lat świetnie sobie radziła bez dodatkowych lekcji, odrabiając lekcję i ucząc się w domu. Na zajęcia dodatkowe chodzili jedynie Ci co sobie nie dawali rady, albo wybitni którzy chcieli więcej niż mogła dać im szkoła. Dzisiejsza młodzież (świata reklam i konsumpcji) czeka aż wiedza sama „wleje” się do głowy i to jak najszybciej i bezboleśnie. Szkoła nie da rady to jest „be”, więc „idę na korki”, efektów po korkach też nie widać to oczywiście wina nauczyciela. Ale coś wam powiem drogie dzieci: kiedyś nie było facebooka, naszej klasy i gadu-gadu, nie było Internetu, pudelka i gier komputerowych. Można było się uczyć w ciszy i skupieniu. Lektury nie przerywał co chwilę dźwięk nadchodzącej wiadomości w komórce albo gg.
    Także do roboty!

  20. Jako absolwent LO musze sie zgodzić z przedmówcą Nauczycielem. Sukces zależy w dużej mierze od ucznia. A z tym jest coraz gorzej. Uczeń (a później student) chce żeby było łatwo i przyjemnie, nie zależy mu na wiedzy. Tyle, że na studiach tacy szybko kończą, bo tu już nie ma skrupułów. Nie uczy się, wypad. To jest najczęstsze zdziwienie studentów pierwszego roku. Skończyłem trudną uczelnie techniczną i teraz pracuje na uczelni to widze jak jest, a jak było jeszcze nie tak dawno temu. Jak chcecie mieć dobrą pracę to trzeba się uczyć (języki i przedmioty ścisłe to przyszłość). Tylko, że przy przedmiotach ścisłych trzeba przysiąść i „leniom” się nie chce ich uczyć, A wiedza na poziomie liceum to na prawde podstawa, nie jest to trudno ogarnąć. Trzeba tylko się przyłożyć.
    Pozdrawiam

  21. Korepetycje to głównie biorą Ci, którzy nie umieją się uczyć sami. Często jest to jedyna godzina w tygodniu kiedy mogą się naprawdę skupić i zająć TYLKO nauką (bez FB w tle / na pierwszym planie :)) Reszta (Ci co potrafią przeżyć bez netu ) jest w stanie nauczyć się sama, bez korków

  22. Drogi nauczycielu, jak ktoś chce się uczyć i nauczyć to żaden fb ani nk mu nie przeszkodzi. Druga sprawa to korzystanie z korepetycji; kto posyła na nie dzieci? Rodzice. Trzecia sprawa – co się dzieje w polskich szkołach,że młodzież musi chodzić na korepetycje? No i ostatnia sprawa – nauczyciel powinien wiedzieć kiedy pisać łącznie a kiedy oddzielnie :-) tak,że – do roboty!

  23. „co się pisze” – w znaczeniu jaką zawartość się przedstawia. „a przecinek się wkradł…:-) taki maleńki…” – to może tam na górze spacja nie zadziałała? Trzeba okazać trochę tolerancji, forum to nie wypracowanie klasowe. Tym bardziej, że sam autor postu udowadnia, że błędy mogą przytrafić się każdemu. Zapewne i tu coś znajdziesz o wielki polonisto!, wiec z góry przepraszam….

zostaw odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here